wtorek, 30 września 2014

LUBISZ WYRAZISTE SPOJRZENIE ? POZNAJ MAGICZNE SPOSOBY NA DURALINE INGLOT-a ! + ROZDANIE

Hej Kochane !

Produkt o  którym dzisiaj wspominam znam od jakichś dwóch lat, wielokrotnie spotykałam się z pochlebnymi opiniami na  jego temat, podejrzewam,że Wy również nie raz spotkałyście  słowo DURALINE bo w internecie praktycznie co 5 blogerka/ youtuberka  zachęcała do jego zakupu.
No własnie  ogromne BOOM na ten produkt  spowodowało u mnie efekt odwrotny  - zawsze wydaje mi się to podejrzane kiedy pojawia się produkt i najsławniejsze polskie blogerki zaczynają go "przypadkowo" reklamować w gwałtownym tempie.  Zawsze robię wtedy krok do tyłu  gdyż moja podejrzliwość nie jest wstanie zaakceptować  jakiejkolwiek "prawdziwej"  recenzji ;) zdecydowanie wolę poczekać i  dokonać świadomego zakupu  :)

Duraline jest  drugim produktem z którego zakupem zwlekałam tak bardzo długo, bo ponad 1,5 roku  (pierwszy to Honeycomb Brusher). Jakieś cztery miesiące temu  zobaczyłam w internecie piękny eyeliner w kolorze starego złota - oczywiście był to MAC którego w mojej okolicy nie ma (urok malowniczego choć małego miasta Lublina ;) ) poszukiwałam wszędzie miedzianego eyelinera, niestety był nie do zdobycia,bo kolekcja która mnie interesowała była limitowaną serią Riri, szukałam jakiś tańszych zamienników ale jeżeli już natrafiłam na kosmetyk tego typu w drogerii - to był to srebrny misssporty który i tak kupiłam, ale okazał się być beznadziejny i tylko żałowałam tych paru złotych bo mogłam je poświęcić na lakier  albo Carex-a  no ale wracając do tematu...

Duraline trafił do mnie  bardziej z przymusu  i bezradności,  jakoś nie wierzyłam w kosmiczna moc tego produktu ale chęć zakończenia jaskółki złotą  cienką linią była silniejsza więc zaryzykowałam...


DURALINE INGLOT-a (bo to własnie na tą firmę się zdecydowałam) okazał się być prawdziwym rewolucjonistą mojej kolorówki, ale jak każda znacząca zmiana niesie ze sobą plusy i minusy.
Ale zacznijmy od początku...

Dla osób które nie miały jeszcze okazji go spotkać wspomnę ,że DURALINE jest produktem do mokrego  nakładania  cieni prasowanych jak i sypkich pigmentów.  Jego zadaniem jest  podkreślenie i wydobycie głębi  koloru nakładanej kolorówki.

Producent dodatkowo zapewnia nas o zdecydowanie wydłużonej trwałości  makijażu.


Opakowanie niewielkie, białe i minimalistyczne, typowe dla Inglota ale też właśnie za tą prostą, klasyczną formę ich uwielbiam :)





W pudełku znajdujemy szklaną buteleczkę z pipetą, nie jest to standardowa pipeta jak np. w serum Delii, producenci gumowy i czasem niepraktyczny element zastąpili tu plastikowym przyciskiem, który w sposób precyzyjny dozuje aplikacje kropli.
































Płyn z jakim mamy do czynienia  jest  przezroczysty, oleisty ale nie tłusty, nałożony na skórę  wchłania się po ok 30 sekundach.


Zapach jest delikatny, pachnie bardzo subtelnie, podejrzewam,że nawet nie każdy go wyczuje, ogólnie oscyluje w rejonach oliwek bambino, wącham go teraz pisząc notkę i wiem ,że znam ten zapach ale nie potrafię go teraz sprecyzować i połączyć z kosmetykiem którego już używałam.
Jeśli macie pomysły to piszcie, ;)



Jak widzicie po wyciśnięciu kropli i nabraniu nowej dawki z pipety nic nie wypływa, dosyć szczelnie przechowuje swoją zawartość.






Produkt jest bardzo wydajny, używałam go wg. zaleceń producenta przez 2 miesiące  mimo to praktycznie go nie ubyło. Okres przydatności tego kosmetyku to 9 miesięcy od chwili pierwszego użycia, mimo ekspansywnego użytkowania go pod cienie  wygląda jak nowy.
 Postanowiłam więc rozszerzyć jego zastosowanie aby nie stał się kolejnym zasilaczem kosza tylko i wyłącznie dlatego, że nie miałam okazji go spożytkować ;)


Poniżej przedstawię Wam KILKA MAGICZNYCH SPOSOBÓW NA WYKORZYSTANIE DURALINE . Zaczynamy :) !































1. Chyba najbardziej oczywisty i najłatwiejszy
MAŁĄ KROPELKĘ  DURALINE NAKŁADAMY JAKO BAZĘ  NA POWIEKI
Wyciskamy małą kropelkę i delikatnie wklepujemy w powieki, jest to idealny sposób na przedłużenie trwałości naszych cieni, pamiętajcie jednak aby nie nałożyć go zbyt dużo ponieważ uzyskamy diametralnie inny efekt - przy nadmiarze cienie się zrolują, ostrożnie też muszą podchodzić do tego produktu kobiety które mają problem z tłuszczeniem powieki.
PAMIĘTAJCIE W TYM PRZYPADKU MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ :)



2. Skoro umiemy i pamiętamy,że należy nakładać go z umiarem - MOŻEMY ZMIESZAĆ GO Z PODKŁADEM, tutaj schemat będzie podobny , wyciskamy kroplę podkładu jaką stosujemy zazwyczaj na wierzchnią część dłoni  i dodajemy krople  naszego Duraline, mieszamy w zależności od sposoby aplikacji  ( pędzlem lub palcami) i nakładamy na twarz. Podkład z płynem daję bardziej satynowe wykończenie, ułatwia nakładanie a jednocześnie wydłuża jego trwałość.


3. Chyba mój ulubiony -  ŁĄCZYMY GO Z  CIENIAMI 

Tak jak sama nazwa wskazuje  naszym zadaniem jest połączenie płynu z cieniem w celu uzyskania jego płynności. Jak to robimy ?
Najwygodniejszym sposobem jest użycie pipetki, aplikatorem nakładamy kroplę Duraline na czystą powierzchnię, może to być jakaś zdezynfekowana i wytarta powierzchnia  która się nie odbarwi i będzie łatwo zmywalna, ewentualnie  wewnętrzna część pokrywki od naszego cienia.
I teraz bardzo  ważne, nie musicie ograniczać się tylko do sypkich pigmentów, oczywiście jest to wtedy odrobinę szybsze ale jeśli ich nie posiadacie  to znam na to sposób :)


Wystarczy delikatnie zdrapać wykałaczką lub zdezynfekowanym pilniczkiem odrobinę z prasowanego cienia aby wydobyć pyłek.  I na tym cały proces  różniący te dwie formy cieni dobiega końca.


Mając już w swoim posiadaniu sproszkowana wersję cieni , dokładamy ją do  naszej kropli i mieszamy w celu uzyskania zadowalającej nas konsystencji :)



Po paru sekundach produkt się scala i nadaje się do  użytku :)  jest to cudowne rozwiązanie na STWORZENIE IDEALNEGO EYELINERA (4.).

UWAGA !!! PAMIĘTAJCIE ABY NIGDY NIE WLEWAĆ NASZEGO PŁYNU BEZPOŚREDNIO DO OPAKOWANIA PRASOWANEGO CIENIA LUB PIGMENTU, cień zawsze należy odsypać sobie w miejsce w którym będziecie rozrabiały i tworzyły nowy kosmetyk.

5.STWORZENIE IDEALNEGO KOLORU  Wystarczy abyście połączyły kilka sproszkowanych cieni w różnych pigmentacjach aby uzyskać nową niepowtarzalną barwę :)
Warto przypomnieć sobie barwy podstawowe
np. połączenie żółtego pigmentu z niebieskim da nam zielony
ale też zabawa barwami pochodnymi  przyniesie wiele radości
np. zielony + pomarańcza  = khaki
      zielony+ niebieski + biały = cudny efekt lazurowy ( zależy od proporcji)


np. poniżej zmieszany  srebrzysty (z górnego zdjęcia) z czerwienią - uzyskałam różowo-malinowy





























poniżej matowa zieleń ze złotym pigmentem KOBO - efekt mega  zadowalający :)





Kombinacji jest miliard  :) a wszystko zależy tylko od Waszej kreatywności :)

Bardzo lubię tą metodę bo dzięki niej uzyskałam wreszcie  piękny złoty eyeliner  ( uzyskałam go dzięki pigmentom z KOBO + cieniom z NAKED2 ) ale oprócz tego dałam życie wielu cieniom które dostałam gdzieś po drodze, ale  nie stosowałam   bo nie odpowiadały mi pod względem kolorystycznym - teraz mieszam  i bawię się w Picassa ;) pomalutku osiągając upragnione denko :)



6.Ciekawym rozwiązaniem jest również "ROZWADNIANIE " DANEGO PRODUKTU
Czasami  kupujemy kosmetyk który  okazuję się być bardziej "tępy" niż sądziłyśmy ;) Często dotyczy to korektorów, szczególnie tych przeznaczonych pod oczy...
Ja wprawdzie typowego korektora nie używam, mam jakiś z N.Y.C  po który sięgam sporadycznie ale nie mam takiej potrzeby póki co, nie narzekam  na  cienie pod oczami czy zaczerwienienia, przebarwień  też raczej nie posiadam, problem mojej cery bardziej skupia się na ewentualnych  małych, jednorazowych pęcherzykach spowodowanych  hormonami, uczuleniem na jakiś alergen lub zwyczajną ekspozycją słoneczną ( bo filtry SPF50  nie dają u mnie rady w cieplejszych miesiącach ;/) więc  jeśli już są te sporadyczności  to zazwyczaj podkład ochronny daje sobie z nimi radę :)
Ale mam awaryjnie DERMACOL który jeśli miałyście to wiecie,że jest gęsty i tępy jak pień.
Ciężko z nim współpracować a do cery suchej to absolutnie bez rozrobienia się nie nadaję. Zanim poznałam Duraline  rozrabiałam go z kremem  i po tym dopiero stosowałam jako korektor , szczerze to podziwiam Kobiety które nakładają go jako podkład ale może mają mniej wymagające buzie, czego im najzwyczajniej zazdroszczę... ale OK. bo odbiegam od tematu :)



W przypadku rozwodnienia jest tak jak wcześniej, nabieramy odrobinę produktu, następnie mieszamy z kroplą płynu i uzyskujemy produkt który jest łatwiejszy we współpracy.




Mój Dermacol jest niestety bardzo  jasny i matowy więc słabo widoczny ale posłużę się  tutaj kolejnym produktem idealnym  do rozwadniania - mianowicie eyelinerem w żelu :)













(po powiększeniu zdjęcia widocznie widać " tępotę" produktu)






poniżej upłynniony eyeliner, widocznie łatwiejszy we współpracy :)




























7. ODZYSKIWANIE PODESCHŁEGO KOSMETYKU - bardzo prosty sposób  na odratowanie zaniedbanego kosmetyku, głównie mowa tu o tuszach do rzęs czy eyelinerach

wystarczy mała kapka (TU WYJĄTKOWO!) naniesiona do opakowania  danego kosmetyku - można pipetą zaaplikować do tubki tuszu  lub nanieść go na szczoteczkę, następnie wykonać pare obrotów aby w miarę rozprowadzić  płyn po wewnętrznych ściankach,  gdy już to uczynimy w przypadku tuszu  należy zostawić go na parę godzin  ok. 8-10, przy eyelinerze ok 2-3, po tym czasie  produkty powinny uzyskać nowe życie  :)





8. Niedawno w internecie brylowały ROZŚWIETLACZE I RÓŻE W PŁYNIE

Jeżeli jesteście zwolenniczkami takiej konsystencji to szczerze polecam Wam zabawę w stworzenie  dla siebie ulubionego różu czy rozświetlacza ;)

Przygotowanie jest podobne , wybieracie pigment lub cień i mieszacie ale juz ze znacznie większa ilością Duraline - efekt jest zaskakujący i  nie odbiega wprawdzie od tych dostępnych w sprzedaży
To też, jest rozwiązanie idealne dla osób którym ciężko jest dobrać coś drogeryjnego, tutaj możecie pobawić się kolorystyką w zależności od posiadanych przez siebie produktów. Mieszać, dodawać i stworzyć coś genialnego, idealnego pod swoją cerę :)

Ja akurat nie  jestem zwolenniczką w tym przypadku formy płynnej  stała konsystencja wydaje mi się bezpieczniejsza w manewrowaniu  :) Byłam w posiadaniu HighBeam-a  i niestety efekt na mojej jasnej cerze był totalnie nie naturalny - wyglądałam jak ze StarTreka albo innego filmu  gdzie prym wiodą kosmici ;) Koleżanka go uwielbia więc po przetestowaniu od razu go jej sprezentowałam .
Zresztą wiecie chodzi za mną teraz MarryLou i podejrzewam,że  mimo złotej poświaty to wreszcie się skusze ;)

Co do różu to  nie stosowałam nigdy płynnego ;) ale mam resztki  na szczelinkach dwóch opakowań z Loreala i N.Y.C wiec całkiem możliwe,że zdrapie  je i przetestuje - jeśli chcecie  z tego notkę to dajcie znać :)



9. Nie wiem jak Wy ale ja Kocham czerwień na ustach -zresztą mój avatar  nie daję o tym zapomnieć :)  Posiadam sporą kolekcje pomadek w tym odcieniu ale ciężko znaleźć tą , jedną jedyną nieścieralną  której nie zetrze gorący napój czy całusy dawane Ukochanemu :D
oczywiście z pomocą przychodzi DURALINE NAKŁADANY  NA USTA !
Jak nakładać go w sposób odpowiedni ??
Usta musimy najpierw nawilżyć, używmay do tego pomadki ochronnej lub innej intensywnie działającej kuracji, kiedy czujemy,że balsam praktycznie został wchłonięty- nakładamy palcem  okrężnymi ruchami krople duraline,  skupiamy się intensywniej na łuku kupidyna  i zakończeniu dolnej wargi, pamiętając aby cześć warg od strony jamy ustnej była praktycznie nie dotknięta (produkt nie nadaję się do spożycia więc nie kuśmy losu)
po nałożeniu kropli od razu możemy aplikować na usta kolorówkę  według uznania


10. S.O.S DLA SKÓREK Jest też alternatywą dla oliwki, jeśli zapomnę zabrać jej ze sobą w podróż, to stosuje go jako zabezpieczenie skórek :)  ma olejowatą konsystencje ale nie tłustą więc  daje szybkie odżywienie :)


11. Idealny do UTRWALENIA BRWI szczególnie jeśli  brwi są delikatne, fajnie współgra z  pigmentem,  nałożony na włoski tworzy poślizg dla kredki która dodatkowo  lepiej maluje co  przydaje się rewelacyjnie przy stworzenia łuku  :)


12. Kolejny sposób - jako jedyny osobiście nie sprawdzony, wspomniała mi o nim przesympatyczna dziewczyna z punktu Inglota NAKŁADANY NA PAZNOKCIE JAK WZOREK.
Tutaj podobnie jak w punkcie 3. mieszamy pigmenty z płynem, następnie na pomalowane paznokcie nakładamy nasz "eyeliner" cienkim pędzelkiem, malujemy wzory wg. uznania  a nastepnie gdy  wzorek wyschnie utrwalamy topcoatem . Podobno wygląda to ślicznie a efekt utrzymuje się standardowo jak przy  lakierze do wzorków  :)


 ______________________________________________________________________


Skoro znamy już sposoby na  okiełznanie wydajnej buteleczki DURALINE  to teraz odpowiedzmy sobie na pytanie, Czy płyn faktycznie przedłuża  trwałość makijażu, tu posłużę się przygotowanymi przeze mnie w procesie  zabawy kolorami  nowych eyelinerów ;)


zaraz po aplikacji 
po 2 godzinach 
po 2 godzinach i umyciu wodą, 


















Jak widać  pigmentacja jest bardzo dobra, eyelinery  utrzymują się zaskakująco długo, chciałam sprawdzić  który z nich wytrzyma najdłużej i ile godzin ale   odrobinę bezmyślnie narysowałam kreski ( z przyzwyczajenia)  na wierzchniej stronie dłoni  i nie wytrzymałam dłużej niż 2h bez umycią rąk - więc wybaczcie  :)

Moje eyelinery w kontakcie z wodą  nie rozpłynęły się za specjalnie, nawet różowy mimo iż został w dużej mierze przykryty przez  czarny (wynik zmieszania duraline i żelowego eyelinera ) i właściwie tylko on jako jedyny delikatnie się rozmazał.





Moim zdaniem DURALINE to magiczny produkt, prawdziwy czarodziej i niezbędnik w kosmetyczce każdej kobiety która ceni sobie nowoczesność i uniwersalność.
Tak niewinnie wyglądający płyn potrafi rozbudzić wyobraźnie i dodać +100 do kreatywności :)



Cena  za 9ml / ok 24 zł


A Wy Kochane znacie ten produkt ? Używacie ?

Stosowałyście Duraline KOBO ? Warto kupować ?


Dajcie znać czy podobają się Wam takie rozwiązania a może macie jakieś inne pomysły :) piszcie bo  Duraline  nadal prawie pełne :)  każdy pomysł spróbuje przetestować :)



pozdrawiam i ściskam :*



_______________________________________________________________________________

 ROZDANIE

KOCHANE PRZYPOMINAM O ROZDANIU  :) ZAPRASZAM BO JEST O CO POWALCZYĆ :)


 ( odsyłacz po kliknięciu w baner)




środa, 24 września 2014

ROZDANIE ! KONKURS ! NAGRODY ! ZAPRASZAM

Hej Kochani !

Dzisiaj  szybka notka ! bowiem przybiegam do Was z rozdaniem :D
Liczba wejść na bloga przekroczyła 15 tyś.- to jakaś astralna liczba zważając na to,że piszę od lutego tego roku :) dopiero co cieszyłam się z pierwszej setki odwiedzin a teraz  jest Was tak dużo :)  Dajecie mi ogrom radości więc i ja chce się Wam jakoś odwdzięczyć ;)  Jest to moje pierwsze rozdanie, starałam się wybrać produkty praktyczne, uniwersalne do każdego rodzaju cery aby wylosowana osoba mogła być zadowolona z kosmetyków które dostanie  :)

Liczę się z tym,że nie każdy jest zainteresowany użytkowaniem produktów  kosmetycznych dlatego dla najbardziej aktywnych przygotowałam również coś z biżuterii tym razem do zdobycia naszyjnik firmy ZARA. Ale o tym za chwilę...


Przejdźmy więc do najważniejszego ! Wygraną w rozdaniu , nazwanym " Różowe Rozdanie"  jest zestaw  produktów widoczny na zdjęciu poniżej. Szczegóły w dalszej części notki...



























Od razu przepraszam Was za jakość  niektórych zdjęć, noc i sztuczne światło tym razem nie pozwalają o sobie zapomnieć, na szczęście efekt  nieostrości dopadł tylko dwa zdjęcia...

poznajmy zestaw bliżej  :)




1. Paletka Vintage - zawierająca :
3 piękne błyszczyki,
3  połyskliwe cienie
1 róż,
1 pędzelko-pacynkę ;)
1 lusterko
całość zamknięta w porządnie wykonanym tekturowym pudełeczku ( na magnez) zdecydowany hit dla fanatyczek serii Benefitu czy W7 :)





2. So SUSAN - Paletkę korektorów  - znanych i lubianych przez wizażystki na całym świecie 







3.  ROC Renwex Microdermabrasion Daily Renovator Cleanising 

 Dwustronne płatki myjące  do głębokiego oczyszczania  a następnie  delikatnego  mycia skóry  twarzy





4. Smooch Blusher (W7) - intensywny, długo utrzymujący się róż w odcieniu Sugar Rush
Prześliczne, trwałe opakowanie, trwała pigmentacja :)







5. NYC - MATTE CRAZY - Top Coat  pięknie matujący każdy lakier ;) 







6.  Pędzel HAKURO nr H85 - Chyba  najbardziej znany pędzel  tej firmy :) 
U mnie sprawdza się od ponad roku, więc postanowiłam zakupić dla Was identyczny :) 
Pędzel wykonany jest z włosia syntetycznego. Służy do wykonywania  kresek na powiekach lub do modelowania brwi. Trzonek wykonany z naturalnego drewna . Mam nadzieję,że będziecie zadowolone ;)






7. Tights in a Tin - Rajstopy w sprayu  - firmy W7









Aby wziąć udział w rozdaniu należy  :
1. być publicznym obserwatorem  mojego bloga (warunek konieczny)
2. polubić profil na Facebooku MAZGOO https://www.facebook.com/MAZGOOstyle 
3. udostępnić podlinkowy baner konkursowy  na swoim blogu - pasku bocznym lub facebooku 

dodatkowy punkt możecie zdobyć  dodając  mój blog do blogrolla  ( +1 los) 

osoby które spełnią te warunki biorą udział w rozdaniu zestawu kosmetyków z tzw. " RÓŻOWEGO ROZDANIA" 

Czytelnicy  którzy dodatkowo będą komentowali moje przyszłe wpisy opublikowane w czasie trwania rozdania uzyskują automatycznie  dodatkowe losy ( +1  za każdy komentarz do nowej notki ) wśród  Was Kochani rozlosuję piękny Tygrysi naszyjnik   firmy ZARA . 



Naszyjnik o którym mowa :  ZARA - AZJATYCKI TYGRYS -  kolor  : pozłacany , rozmiar M, cena sklepowa ok. 20 euro.





REGULAMIN

 

1. Organizatorem rozdania i fundatorem nagrody jestem ja - MAZGOO
2. Rozdanie skierowane jest dla osób zamieszkałych na terenie Europy (lub posiadających europejski adres do wysyłki).

3. Warunkiem koniecznym do wzięcia udziału w rozdaniu jest publiczne obserwowanie mojego bloga przez google (gadżet Obserwatorzy), polubienie  profilu MAZGOO  oraz udostępnienie banera z linkiem informującym  o rozdaniu  do wyboru  na facebooku lub na własnym blogu 

4. Dodatkowy punkt można otrzymać za dodanie mojego bloga do blogrolla ( +1los)
5. Rozdanie trwa od 22 września 2014 do 30 października 2014 do godziny 23:59. 

6. Zwycięzca zostanie wyłoniony do 7 dni od zakończenia rozdania i poinformowany o wygranej drogą emailową.
7. Osoby, które będą obserwować blog tylko w czasie rozdania zostaną wykluczone z możliwości brania udziału w kolejnych rozdaniach.

8. Nagrodą  główną w rozdaniu  jest zestaw kosmetyków. 
9. Nagrodą dodatkową dla aktywnych - jest naszyjnik  Azjatycki Tygrys - ZARA. 
9. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

10. Aby  przypieczętować swój udział  w rozdaniu należy pozostawić komentarz pod  tą notką  według wzoru:



Obserwuję  jako :
Lubię na facebook-u jako : ( Imię i pierwsza litera nazwiska)
Adres e-mail :

Baner  na własnym blogu : NIE/TAK - adres bloga
Blogroll : NIE/TAK - adres bloga 
Udostępniam informację o rozdaniu  na facebook-u : TAK/ NIE  - link 


[baner konkursowy do udostępnienia ]


Podsumowując - podstawową nagrodą w rozdaniu jest zestaw kosmetyków,  osoby spełniające powyższe  wymagania  automatycznie  biorą udział w losowaniu  zestawu ze zdjęć. 
Dodatkowo wśród osób które w ciągu  czasu trwania rozdania, będą komentowały nadchodzące notki na blogu mazgoo.blogspot.com oraz jednorazowo udostępnią informację o rozdaniu na facebook-u wezmą  udział w losowaniu nagrody dodatkowej :  NASZYJNIK -  AZJATYCKI TYGRYS - firma ZARA . 


ZAPRASZAM DO UDZIAŁU BO JEST O CO ZAWALCZYĆ :) 
ŚCISKAM I POZDRAWIAM :*


sobota, 20 września 2014

O czym dzisiaj ? Nagroda -Niespodzianka, Róż roku, MUST HAVE każdej bladolicej + NADCHODZĄCE ROZDANIE ! Zapraszam :)

Hej Kochani :)

Dzisiejsza notka miała trafić do Was tak jak zwykle - punktualnie  ale w trakcie zgrywania kabelkiem plików na laptopa wszystkie zdjęcia zaginęły w czasoprzestrzeni, poszukiwania na nic się zdały więc postanowiłam nie tracić więcej czasu i  wykonać je ponownie.   Nie dam się złośliwościom rzeczy martwych  :)

Ok! z małym poślizgiem ale przejdźmy wreszcie do tego co najważniejsze bowiem  dzisiaj chwalę się i testuje nowy produkt  firmy która dotychczas znana mi była jedynie z internetu.

O czym mowa ?



O The HONEY QUEEN - Honeycomb Blusher 



Trafił on do mnie w sposób niespodziewanie miły i przyjemy - jest to nagroda w rozdaniu  u CandyKiller.  (Jeśli nie znacie Kobietki to szczerze odsyłam Was do  jej bloga  http://candykiller.pl/ . Małgosia robi niesamowite makeupy, jest totalnie zdolną i pracowitą osobą - o czym możecie się przekonać na jej stronie. Podglądam ją od dawna  i uwierzcie mi  jej spojrzenie na makijaż nadal jest świeże i inspirujące)

Skoro już w sposób mało skromny wyraziłam swe pokłady szczęśliwości to chce Wam powiedzieć coś o samym produkcie :)

Róż był  mocno rozreklamowany wiosną tego roku, kusił mnie niewątpliwie swymi pozytywnymi recenzjami, jednak nazwa HONEY  kojarzy mi się bezwzględnie  z ciepłem, słońcem więc zakładałam z góry, że pigmentacja nie będzie odpowiednia dla mojej bladej cery.
Pewnie, gdyby nie fakt,że go wygrałam to do dzisiaj zastanawiałabym się nad zakupem i nie jest to kwestia ceny , bo w porównaniu do Benefitu to kwota  jest nieporównywalna ale nie lubię zaopatrywać się w kosmetyki które służą jedynie do wypełniania komody.. bo niby która z nas lubi kupować buble ? ;)


Honey Queen  - jak przystało na prawdziwą królową, wygląda niesamowicie efektownie ! Kwadratowe, solidnie wykonane pudełeczko (odrobinę kojarzące się z Benefitem) ozdobione błyszczącą teksturą nawiązujące do plastra miodu  skradło moje serce.
Opakowanie nie odkształca się w miarę otwierania a produkt nie ma możliwości wysunięcia się nawet w chwili podniesienia za sama przykrywkę. Samo opakowanie jest śliskie więc  nie widać na nim nieestetycznych odbić linii papilarnych  czy innych zabrudzeń.





W środku  zamieszczono półpięterko (??;) ) z folii  w którą wciśnięty został pędzelek.
Mały, płaski z plastikową rączka i lekko zabarwionym na różowo syntetycznym włosiem.
Zazwyczaj pędzelki dołączane do paletek są lichej  jakości, ten na najgorszy nie wygląda ale z przyzwyczajenia  i tak nakładam róż swoimi Hakuro.


Ogólnie bardzo podoba mi się rozwiązanie tego plastikowego korytka-półpięterka. Czasami jesteśmy w małej podróży, musimy zabrać,że sobą 2-3 kosmetyki i nie ma  możliwości spakowania pędzli
to jest idealne rozwiązanie, wrzucamy pędzelek do kosmetyku i mamy pewność,że po otworzeniu  nie zaskoczy nas eksplozja pyłu tylko wszystko będzie ułożone, a aplikator czysty - za to naprawdę ogromny plus do W7.




Róż w opakowaniu  kolorystycznie oscyluje w klimatach pomarańczy- widać w nim wyraźne 4 barwy nawiązujące do przybrudzonej cegły i różu. Kolory na pierwszy rzut oka są  bardzo ciemne, jednak ku mej uciesze  po nałożeniu na skórę  efekt jest fenomenalny.




Ostre ceglaste barwy  delikatnie przechodzą w kolorystykę  od zimnej brzoskwini  przez łososiowy do różowobeżowej tonacji. Tak naprawdę plastry kolorów ułożone są w taki sposób,że przy odpowiednim manewrowaniu pędzlem  spokojnie możecie wydobyć raz  bardziej zimnomorelowy a raz bardziej różowy odcień.. więc cerze naprawdę jasnej  posłuży  również jako bronzer :)




Honeycomb ma również dodatkowa zaletę cudownie rozświetla skórę, zawiera  totalnie ultradrobno zmielone drobinki rozświetlające które  działają na skórę jak czarodziejska różdżka, cera staję się po jednym muśnięciu wypoczęta i nabiera naturalnego blasku ( nie mylić z jakimś badziewnym efektem brokatu na skórze).










Uważam,że produkt wyśmienicie nadaję się do skóry  bardzo jasnej, zarówno do cery w tonacji ciepłej jak i zimnej. Mi  bladolicej pannie idealnie służy jako różo-bronzer. Nakładam go pędzlem  i wiem,że nie narobię sobie żadnych plam bo jego konsystencja jest naprawdę satynowa a pigmentacja jakby stworzona do jaśniutkiej cery.



( niestety zdjęcia z kategorii głupia mina  dodatkowo pstrykane w sztucznym oświetleniu, więc efekt jest nieco słabszy ale jednak widoczny) 




Naturalnej, nieco ciemniejszej cerze zdecydowanie  przyda się jako róż, natomiast skórze ciemniejszej  posłuży bardziej jako rozświetlacz, gdyż pigmentacja  jest delikatna i może  nie być na tyle widocznyszczególnie jeśli preferujecie mocniejszy efekt.







Podsumowując :

+ za efekt na skórze
+ za uniwersalność
+ za naturalne rozświetlenie
+ za satynowe wykończenie
+ za 0 widocznych drobinek na skórze
+ za piękny niebanalny odcień
+ za wygodne, przemyślane i ładne opakowanie
+ za  cenę

-  za parafinę na 10 miejscu w składzie ( no cóż , musiałam jakiś minus znaleźć ;) )



Ogólnie  produkt jest mistrzowski !  w pełni zasłużone 10/10 

Długo szukałam czegoś tak fajnego :) Wychodzi na to,że nie ma co się czego bać , czasami warto zaryzykować ;)  za długo zwlekałam z zakupem tego produktu :)  chyba zacznę się zaprzyjaźniać z innymi kosmetykami W7 :)


A Wy Kochane używacie jakichś  kosmetyków tej firmy ? coś Wam szczególnie podpasowało ?
Dajcie znać  bo nie wiem co warto zamówić, może róż Candy Floss ? któraś z Was testowała ? :)


_____________________________________________________________

PS.  zaglądajcie do mnie w ten weekend bo w godzinach wieczornych rozdanie ;)  będą dwie nagrody jedna- paczka kosmetyków :) + druga  nagroda dla najbardziej aktywnych :) 

Zapraszam w dniach 21-22.09 :)