22.02.2015

TUNING ZA NIECAŁE 2 DYCHY ! - CZYLI PODRASUJ SWOJE OKO...

Hej Kochani 
Jeśli mnie dzisiaj odwiedziliście to znak że wierzycie w TRANSFORMACJĘ a jeśli chodzi o przeobrażanie to mam dla Was tusz który niczym wszechiskra ożywi Wasze oko i nada spojrzeniu +10 do wyrazistości :)

W tej notce niczym prawdziwi mechanicy , nie ględzimy o zbytecznych tematach, od razu bierzemy się do pracy !

 



Najpierw poznajmy sprawcę całego zamieszania : 
tym razem to EVELINE - BIG VOLUME PROFESSIONAL MASCARA - wersja seledynowa o dźwięcznej nazwie Natural BIO Formula 

Krótkie zapoznanie się ze sprzętem  / Dane techniczne :

Pojemność : 10 ml

Kolor : DEEP BLACK - głęboka, połyskliwa czerń

Formuła : BIO - oparta jest na naturalnych składnikach m.in. D-panthenol, wyciąg z wosku carnauba,  ekstrakt z jojoby, naturalne/ mineralne pigmenty itd.

Szczoteczka : BOLD & FLEXY - średnia wielkość, mega elastyczność i dobra przyczepność




Skoro znamy i mamy już narzędzie to przejdźmy do działania -  TUNINGOWANIA !


ETAP 1 

Wersja początkowa jak widać uboga, wprawdzie  gęsta,  ale bez koloru i połysku , nazwana nawet dzisiaj "przybrudzoną " ;)


___________________________________________


ETAP 2

Po zastosowaniu jednej warstwy  "seledynowej" BIO Formuły   - widoczne ożywienie, rzęsy schwytane, wyczesane, wydłużone, uniesione i  niewiarygodnie sprężyste... Kolor intensywnie czarny i  niezwykle połyskliwy.

Szczoteczka precyzyjna, nawet nie narobiła większych szkód ( jedynie dwa widoczne na zdjęciu upaćkania, ślady łatwe do usunięcia wacikiem (pałeczką) i płynem micelarnym)



+ ( dodano cień z paletki MUR I <3 Chocolates, pigment Mariza  i Eyeliner RIMMEL SCANDALEYES)
 ___________________________________________






ETAP 3

Po dwu godzinnym  harcowaniu  - ( jak widać na załączonym durnym selfie ) - spore zaskoczenie - zero osypek, kolor nadal czarny, rzęsy nadal sprężyste i uniesione.  Zachwyt nad zachwytami !!!

                                    ___________________________________________





ETAP 4


Po 10 godzinnej eksploatacji  - jak widać  tusz nadal wspaniale utrzymuje się na końcach włosków,
kruszenie ( przy nałożonych dwóch warstwach)  - cóż, ciężko o tym wspominać bo jedyna osypką jest to co widzicie na tym zdjęciu, jakieś sporadyczne drobinki. Tusz nadal czarny, włoski w dalszym ciągu elastyczne.  Naprawdę jestem miło zaskoczona !






Przejdźmy do oceny :

+ za wygodne opakowanie
+ za gibkość i "czepność" szczoteczki
+ za konsystencje ( nietypowa, bardzo spójna, przypominająca trochę, hm..gęsty olej??)
+ za przyjemny  zapach
+ za ładne rozczesywanie
+ za intensywny kolor
+ za przyjemny efekt, miękkich, sprężystych rzęs
+ za nie osypywanie się
+ za łatwe zmywanie ( płyn micelarny)
+ za dostepność
+ za skład
+ za cenę 18 zł


+ /-  nie byłabym sobą gdybym oczywiście się do czegoś nie przyczepiła, o ile opakowanie jest mega - wygodne, opływowe , fajnie leży w ręce to kolor nie zachwyca, szata graficzna tego tuszu niestety nie wybija go z szarej masy drogeryjnych kosmetyków do oczu  - wielka szkoda bo mascara jest pierwszorzędna i zasługuje na lepszy design - jakiś streetart albo inny nowoczesny wzór, który swoją niebanalnością przekaże jak wartościowy jest to produkt, mi nasuwają się dwa pomysły z ta lekkością i sprężystością - srebrne opakowanie w kolorowe sprężynki lub białe opakowanie w kolorowe ręcznie rysowane dmuchawce, coś takiego z przymrużeniem oka :D mamy teraz taaaaakie technologie, ogromne możliwości więc czemu tego nie wykorzystać ??
(chyba mnie poniosła wyobraźnia , ok urywam ten watek :D)



- znalazłam też minus,  popatrzcie poniżej - strasznie się to brudzi ;/










 - w trakcie pisania notki a dokładnie przed chwilą odkryłam drugi minus !!!  ściera się pod wpływem ciepła ten czarny nadruk na opakowaniu , ale nawet po wytarciu  ciemnej nawierzchni widoczna jest nazwa produktu w szarości, tak czy inaczej czułam się w obowiązku poinformowania Was o tym ;) dla









Osobiście uważam,że to genialny tusz  i autentycznie ostatnio nie maluję się żadnym innym..
Efekt jaki daje ta szczoteczka porównywalny jest dla mnie do Million Lashes - L'Oreala , a jeśli mam już porównywać to nie mogę wspomnieć o cenie jednego i drugiego,  60 a 20 zł... no wiecie, jest różnica :)  ( Zawsze  zostają dzięgi na coś innego ;D np. na nową paletkę the Balm  :D )



Jak oceniacie ten produkt ?  Jakie są Wasze hity w świecie przetestowanych tuszy, chętnie się dowiem:)


ŚCISKAM :**

_________________________________________________________________________

* BO ZAPOMNIAŁAM, JESZCZE SPRAWY ORGANIZACYJNE - SZYKUJE ROZDANIE -CHCECIE PACZKĘ NIESPODZIANKĘ Z KOLORÓWKĄ ( TWARZ, PAZNOKCIE) CZY JAKĄŚ  PACZUCHĘ KTÓREJ ZAWARTOŚĆ JEST ZNANA OD RAZU :) ? 






Ps. Żeby później nikt mi nie zarzucał - mascarę przywiozłam ze Spotkania Lubelskich Bloggerek w Chełmie,  był to jeden z produktów jaki firma  Eveline  podarowała mi do testów .
Pamiętajcie jednak,że w żaden sposób nie wpływa ten fakt  na moją subiektywną opinię wyrażoną w tym poście. Zawarłam tu ( tak jak zawsze) jedynie swoje przemyślenia i odczucia związane z użytkowania tej mascary.

Czytaj więcej →

20.02.2015

"ORIENTALNY OLEJEK / MARION - KOKOS + TAMANU - NABITA W BUTELKĘ ???


Hej Kochane  :) Tak jak wspominałam w poprzednim poście ostatni miesiąc minął mi pod znakiem  SESJI a dokładniej pod okropnym hasłem ZARZĄDZANIE, nie jest to moja bajka dlatego aby kompletnie nie ześwirować parę godzin w tygodniu poświęcałam między innymi na uzupełnienie swoich potrzeb ( w tym również kosmetycznych ;) ) Będąc na poszukiwaniach mojego ulubionego ostatnimi czasy pudru  znalazłam w drogerii  olejek do włosów i pewnie nie kupiłabym go sama z siebie gdyby nie ogromna obniżka z 7,99 na  3,99 :)  Nie pisałam Wam na swoim fanpage o tej promocji bo nie lubię zachęcać do zakupu  w ciemno, ale teraz już stosowałam ten produkt i z ręką na serduchu mogę Wam co nieco o nim napisać :) Jesteście ciekawe ? Zapraszam :) 
Kosmetyk o którym wspomniałam powyżej to  Olejek Orientalny firmy Marion. Nie rozumiem dlaczego został tak przeceniony...data ważności jest jeszcze długa, konsystencja w sklepie wyglądała na prawidłową, a buteleczka też była zimna więc jakieś wzmożone promieniowanie też na nią raczej nie oddziaływało... Tak - wiem... jestem dziwna zamiast cieszyć się z oferty ja zaraz uruchamiam swoją podejrzliwość i szukam  powodu obniżenia ceny... Dlatego nie byłabym sobą gdybym nie zbombardowała  ilością pytań pani ekspedientki- Kamili bo tak mówiła o niej plakietka, oczywiście w końcówce  dowiedziałam się,że produkt jest świeży i taką dostali ofertę, więc uległam - wrzuciłam do koszyka i nawet tak bardzo nie trzymałam kciuków aby  kosmetyk nie okazał się total bublem , bo jednak kupiłam go w szalonej ofercie a kwotę 4 zł. jakoś przeżyję ;D Tak czy inaczej  przejdźmy do samego produktu :)

Olejek który wybrałam  jest jednym z czterech w tej serii. Każdy kolor odpowiedzialny jest za inny rodzaj pielęgnacji włosów tj. : 



1. ZIELONY  - wzmocnienie 
2. RÓŻOWY - nawilżenie 
3. ŻÓŁTY - regeneracja
4. CZERWONY - odżywienie

W drogerii wybrałam numer 1. Zielony olejek Orientalny odpowiedzialny za wzmocnienie włosów - seria KOKOS, TAMANU. Mój przeznaczony jest do włosów osłabionych i delikatnych.  Wybrałam ten produkt ponieważ lubię olejek Tamanu, stosowałam go 2 lata temu na  moje  dosyć poważne poparzenia słoneczne i sprawdził się świetnie dlatego gdy ujrzałam go na półce i to jeszcze w tak niskiej cenie to chciałam wypróbować go na włosy. 

Jeśli olejujecie swoje głowy ;)  lub używacie naturalnych składników to orientujecie się jakie wspaniałe właściwości niesie ze sobą  stosowanie o. kokosowego, ale zapewne nie dla wszystkich tak oczywiste są bogactwa płynące z używania o.tamanu :) 

Olej powstaje z tłoczenia (na zimno)  nasion  wiecznie zielonego drzewa Tamanu. O drzewie tym usłyszałam pierwszy raz dosyć dawno, będąc jeszcze na Architekturze krajobrazu i muszę przyznać, że samo w sobie jest dosyć niesamowite, kwitnie dwa razy w roku i obradza w owoce przypominające na pozór  śliwkojabłka :) Z każdego owocu wybiera się pestkę a następnie suszy przez przynajmniej 2 miesiące aby później zebrać je i w sposób prasowania na zimno wytłoczyć z nich olej o tej samej nazwie.

Sprawdzi się on szczególnie  na zmiany skórne, blizny, tradzik, zrogowacenia, zmarszczki , oparzenia słoneczne, grzybicę stóp, rany, świeże rozstępy czy nawet na pojawiające się żylaki bo umiejętnie stosowany ładnie poprawia krążenie.

Pierwsze wrażenie 
Oczywiście wygląd jest kwestią sporną  więc nie będę się tutaj o nim przesadnie rozpisywała, skupie się raczej na praktyczności...
Opakowanie schludne, czytelne  -  producent opisuje zastosowanie, sugeruje sposób użycia, zamieszcza skład, temp. prawidłowego przechowywania, numer serii i okres przydatności. 



Buteleczka, plastikowa, malutka ( 30ml) ale dobrze mieszcząca się w dłoni. 
Plastik opakowania twardy, odporny na upadki ( wybitnie to przetestowałam)   troszkę gorzej ma się zatyczka - tworzywo sztuczne z gatunku "kruchych" -  nie polecam rzucać, stawać na nią itp ;)



Pompka z gatunku solidnych, twarda, stabilna, wygodna, nie odnotowałam zapowietrzenia, dozuje jedną małą kroplę.

Konsystencja ?
Totalnie typowa dla olejków drogeryjnych 

Kolor ?


W buteleczce  - przezroczysty, lekko podbarwiony zielenią  ale nutkę tą widać tylko w dużym skupisku  tzn. w pojemniczku, po nałożeniu na rękę koloru  praktycznie nie zauważymy :) 


Zapach ?

Intensywny, lekko słodkawy ale z wyczuwalną kwiatow -trawiasta nutą. Na rozpuszczonych włosach wyczuwalny przez około godzinę, na włosach " w kulkę"  utrzymuje się znacznie dłużej :)


Skład  : 

Cóż... same się  przyjrzyjcie...


  • Cyclopentasiloxane - silikon lotny, działa kondycjonująco
  • Dimethiconol - silikon ( polimer) rozpuszczalny w wodzie, chroni przed czynnikami zewnetrznymi jak wiatr, mróz , słońce, wygładza  i nadaje połysk 
  • Dimethicone - silikon rozpuszczalny w wodzie, tworzy na powierzchni skóry włosa film, lecz nie powoduje zaskórników
  • Pentyl trimethicone - silikon ( dość lekki) , zmywalny szamponem 
  • Isopropyl myristate - właściwości emulgujące, zmiękczające
  • Parfum - zapach
  • Parsea Gratissima oil - olej z awokado, mocno nawilża, natłuszcza, wygładza - opóźnia procesy starzenia, ma dużo witamin i mikroelementów ,nadaje włosom połysk, miękkość, zwiększa objętość, przydatny w pielęgnacji suchych włosów
  • Cocos Nucifera oil - olej z kokosa, bogaty w wit. E, dobroczynne kw. tłuszczowe, minerały 
  • Olea Europaea fruit oil - olej z oliwki europejskiej, odżywia i nawilża
  • Calophyllum inophyllum seed oil - olej z pestek tamanu, nawilża, odzywia
  • Tocopheryl acetate - wit.E, przeciwutleniacz, nawilża , odbudowuje skórę
  • Ascorbyl Palmitate - pochodna wit. C, przeciwutleniacz
  • Butylphentyl methylpropional (Lillial) - składnik kompozycji zapachowych ( alergen)
  • Hydroxyisohexyl 3-cyclohexene carboxaldehyde - składnik kompozycji zapachowej , imituje zapach lilii, fiołka i cytryny, ( alergen, ale stosowany w małej ilości nie powinien uczulić)
  • CI 47000 - barwnik
  • CI 61565 - barwnik

Moja opinia : 

Niby skład nie jest tragiczny, ale ciężko tu mówić o prawdziwym olejku tamanu , czy w ogóle sygnować ten produkt taką nazwą skoro figuruje ten składnik dopiero na 10 pozycji, zresztą kokosowy niewiele wyżej bo na 8. 
Szczerze to nie spodziewałam się wiele bo w końcu 4zł i na opakowaniu nazwa "olejek" a nie olej, ale mimo wszystko czuje się wprowadzana celowo w błąd, nie lubię takich zagrywek...
Jeśli produkt jest dobry  to obroni się sam, nie trzeba mydlić oczu i wmawiać naturalnych składników... No sorry ale taka jest moja opinia...

Jeśli chodzi o sam kosmetyk to nie ma tragedii, włosy faktycznie są błyszczące, dosyć miękkie - jest to zapewne zasługa silikonów- których jest trochę w składzie i jak już zdążyłyście się zorientować - uplasowały się na pierwszych czterech miejscach ... 
ale faktycznie - widać po jednym zastosowaniu "wzrokowe" polepszenie kondycji włosa....


Ocena : 

+ za opakowanie
+ za konsystencje
+ za efekt na włosach ( miękkie, błyszczące)
+ za cenę

+/-  za zapach  ( dla mnie ładny ale niestety sztuczny , nie ma nic wspólnego z prawdziwym zapachem oleju kokosowego czy tamanu)

- za silikony
- ZA WPROWADZANIE KUPUJĄCEGO W BŁĄD 
- za słabą zatyczkę

Czy zamierzam kupić go ponownie ? Jeszcze nie wiem,  trochę zraziło mnie to wprowadzanie w błąd, zresztą moję włosy na dłuższą metę nie przepadają za silikonami i wyglądają wtedy gorzej niż jak przed kuracją, trzeba je wtedy oczyszczać odpowiednimi szamponami, więc po co to robić ? lepiej chyba wyeliminować  silikony z produktów... 
Tak czy inaczej teraz zamierzam kupić prawdziwy, naturalny olejek tamanu.



A Wy olejujecie włosy ? co polecacie ?  Podzielcie się swoimi sposobami :)

________________________________________________________________________

Na koniec jeszcze raz gratuluję Ekstrawaganckiej  wygranej :) i zachęcam Was do śledzenia mojego facebook-a  i  bloga - Jeszcze w tym miesiącu pojawi się nowe rozdanie :)

_______________________________________________________

Jeszcze coś Wam pokażę, dzisiaj kupiłam sobie nowy kominek, kupiłam parę wosków i odebrałam
nagrodę za konkurs- jesli jesteście ciekawe co wybrałam , to więcej zdjęć wrzuciłam na  na facebooka :)


A teraz już ściskam i lecę testować nowy zapach Y.C. :) 

Buźki :*



.
Czytaj więcej →

10.02.2015

EVELINE EXTRA SOFT - S.O.S - POMOC NADCHODZI ! POZNAJ MULTIODŻYWCZEGO WYBAWCE BARDZO SUCHEJ SKÓRY

Hej Kochani :))Ogłaszam wielki POWRÓT :D, zdecydowanie wracam do świata żywych :D Sesja wypompowała ze mnie wszystkie siły, ale uśmiech Ukochanego, pyszna czerwona herbata,spora dawka ulubionej muzyki i dwa dni wolnego sprawiły,że zregenerowałam się i naładowałam baterie na przyszły kwartał :)  Przez te 3 tygodnie kiedy tu nie zaglądałam przetestowałam naprawdę ogrom kosmetyków, znalazły się tam zarówno buble jak i totalne hity ! O jednym z nich napiszę Wam dzisiaj :)  Zima to wiadomo ciężki okres dla naszej skóry i nie ma większego znaczenia czy mamy ją suchą, tłustą czy z niedoskonałościami, problem dotyczy każdego z nas. Najważniejsze to zadbać o odpowiednie odżywienie/natłuszczenie  aby wyeliminować problemy związane z pieczeniem , pękaniem, szczypaniem, zaczerwienieniem no i powszechnymi suchymi skórkami.  Dotychczas jedynym ratunkiem były dla mnie masła do ciała, które pięknie nawilżały, zapachy miały obłędne ale niestety posiadały też jedną,wielką wadę - strasznie długo się wchłaniałyMoja skóra jest tak delikatna i sucha,że wymaga  również nawilżenia rano ( przed ubraniem się) -dlatego niezwykle ważne jest dla mnie to aby produkt którego używam, wchłonął się dosyć szybko i przy okazji nie wybrudził połowy pokoju :)  Po mleczko sięgnęłam przypadkiem i muszę się Wam przyznać,że żałuję,że tak późno trafił w moje łapki :)  O jakim mleczku mowa ??  EVELINE - EXTRA SOFT- S.O.S - Skóra sucha/ bardzo sucha.   
Tak jak wspomniałam wcześniej, po mleczko sięgnęłam przypadkiem , zalegało jakiś miesiąc w domu i czekało na swoją kolej, nie używałam go wcześniej ponieważ miałam inne otworzone balsamy a jak się już orientujecie z poprzedniej notki - teraz zużywam zapasy i dbam o terminy przydatności :) 
Ale wracając do tematu...nie sięgałam po niego wcześniej bo dosyć sceptycznie  podchodzę do kosmetyków które obiecują złote góry, ten wręcz krzyczał bogactwem informacji : SOS, MULTIODŻYWCZE, SZWAJCARSKA RECEPTURA, KOMPLEKS 5X, PROFFESSIONAL, INNOWACJA itd :) Wyczuwałam jakiś bubel i teraz jest mi wstyd... bo mleczko okazało się niesamowite !!!Ale powolutku :) Zacznijmy od początku :))

Jak informuje producent mleczko zostało opracowane specjalnie na potrzeby skóry suchej i bardzo suchej, opracowana technologia "PRO COMFORT Skin™ "  ma zapewnić łatwiejsze wnikanie składników odżywczych w głąb skóry i wielokrotnie zwiększać ich działanie. Formuła mleczka oparta jest na szwajcarskiej recepturze opierającej się na wysokim bogactwie mocznika.

Oczywiście nie jestem w stanie rozszyfrować tej technologii w swoim domowym zaciszu ale mogę zweryfikować sam skutek działania tego mleczka na bardzo suchej skórze.


Mleczko zawiera naprawdę multi skład  :) 

+BIO-HYALURON 4D  - wysokie stężenie
+KWAS HIALURONOWY  - głęboko nawilża skórę i zatrzymuje wodę w komórkach, wygładza                                                 ujędrnia i uelastycznia
+MASŁO SHEA - zawiera kompleks regenerujących kwasów tłuszczowych, witamin i 
                              mikroelementów, które wpływają na piękny i zdrowy wygląd skóry
+WIT. A - zwana "eliksirem młodości"  pobudza tworzenie się nowych komórek i stymuluje 
                 produkcje kolagenu,
+WIT. E - uelastycznia skórę, dodaje jej jędrności, sprężystości i pomaga zachować nowy wygląd
+WIT.F - poprawia kondycję skóry suchej i pobudza jej regeneracje.

+ MOCZNIK ( 5% urea) 
+ OLEJEK SOJOWY ( nawilża skórę oraz hamuje nadmierny odpływ wody z jej komórek)
+ OLEJEK KOKOSOWY  (nasycone kwasy tłuszczowe i nasycone , witamina B2, B6, E, C, kwas 
                                           foliowy, potas , wapń, magnez, fosfor, żelazo, sód, cynk)
+ HYDROMANIL  (komponent nawilżający, wykorzystujący bogate zw, cukrowe pochodzące z    
                              drzewa tara
+ ALGI LAMINARIA (właściwości rewitalizujące, wyszczuplające, detoksykujące i nawilżające)
+ D-panthenol ( prowitamina B5)
+ ALANTOLINA (działa regenerująco, ułatwia gojenie i odnowę uszkodzonego naskórka, zmniejsza                                pieczenie, łagodzi zaczerwienienie)






Jak z opakowaniem ? Butelka wygodna, stabilnie  leży w dłoni, pompka dosyć szeroka, póki co nie ma problemów z zapowietrzaniem a jestem już na wykończeniu opakowania...


Jedno naciśnięcie dozownika nabiera sporą ilość mleczka wystarczająca ilość na posmarowanie np. nogi :)) ( zdjęcie poniżej przedstawia jedną "pompkę") , 

Konsystencja lekka  ale nie jest rzadka, nie spływa z ręki, bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia lepkiego filtru. 

EFEKTY STOSOWANIA  obiecane przez Producenta  ( badanie przeprowadzone  na wybranej grupie 30 kobiet, trwający przez 4 tygodnie)

- Redukcja szorstkości skóry 98%
- Głębokie nawilżanie 94 %
- Poprawienie elastyczności 87%
- Ujędrnienie 86%


MOJA OPINIA :
Mleczko już po pierwszym użyciu intensywnie odżywia skórę, skóra jest zdecydowanie  bardziej wygładzona. Faktycznie na długo nawilża, skórę mam raczej jędrną więc sporej róźnicy nie zauważyłam ale zdecydowanie poprawiła się elastyczność szczególnie na suchych partiach takich jak kolana, łokcie  :)


Pojemność 350 ml / cena 17,80 zł.


PRZEJDŹMY DO OCENY  :

+ za wygodne opakowanie (spora i wygodna pompka)
+ za szybkie wchłanianie
+ za regeneracje  skóry
+ za długie nawilżenie i odżywienie skóry
+ za bogaty skład
+ za konsystencje
+ za zapach przyjemny,świeży
+ za spełnienie obietnic producenta
+ za cenę
+ za dostępność


- za kolor, nie wiem jak Wam ale dla mnie ten ciemny kolor trochę kojarzy się z kosmetykami dla facetów, oczywiście nie jest to problem , ale w drogerii może to zmylić nie jedną kobietkę  dlatego na miejscu producenta zmieniłabym jedynie kolor buteleczki :)) 


Eveline  ma dwie serie produktów S.O.S  niebieską  i czerwoną, czym różnią się te serie ? Skład wydaje się identyczny, jedyny szczegół jaki znalazłam na stronie producenta to : 
niebieska - skóra sucha i bardzo sucha, czerwona - bardzo sucha... cóż...  Jeśli wiecie  czy coś różni te obydwa produkty obowiązkowo dajcie znać :) 


Aha jeśli nie stosujecie mleczek ale lubicie dobre kremy do rąk to mogę Wam polecić krem z drugiej serii ( czerwonej)  który też przetestowałam, niestety  nie mogę Wam zrobić szczegółowej notki z własnymi zdjęciami bo ktoś podwędził mi go w pracy :D ( co przemawia tylko za tym ,że jednak był dobry) :D   ( krem który zachwalam i również polecam )






Dobra Kochani, zmykam szykować się do pracy, dzisiaj czeka mnie jeszcze nocy dyżur ;)  odwiedzajcie mnie i zaglądajcie na facebook-a bo do końca tygodnia wyłonię Zwycięzcę ROZDANIA :)

ściskam Was mocno, buźka :*!

Czytaj więcej →

22.01.2015

SPRZĄTNIJ W WEEKEND KOSMETYCZKĘ / WYELIMINUJ ZAGROŻENIE i ZAWALCZ O ŻYCIE...

Hej Kochani !

Mam nadzieję, że macie swoje KOSMETYCZKI i czekacie na to, co zaraz nastąpi...



Dzisiejszy temat zrodził się totalnie niespodziewanie, mam parę dni wolnego więc wróciłam do domu  i w przerwie od nauki ( tak, tak nawet ja mam sesję) zaczęłam ogarniać komodę z kosmetykami. Byłam przerażona, ponieważ o wielu z nich już totalnie zapomniałam.
Niektóre z tych kosmetyków niestety nadają się już na śmietnik... dlaczego ?



Ogólnie wiemy,że kosmetyki tak jak i żywność posiadają swoją datę przydatności, ale bądźmy szczere, ile z nas używając codziennie pomadkę  czy szybko malując się do  pracy zastanawia się nad ważność danej kolorówki ??  Podejrzewam,że niewiele....
Ciekawe ile kobiet sprawdza daty ważności swoich kosmetyków chociaż raz w miesiącu ? A ile z nich faktycznie stosuje się do zaleceń i wyrzuca produkt po terminie zużycia...


Zdaję sobie z tego sprawę,że nikt nie lubi wydawać dużo na kosmetyki, zresztą nie każdego w obecnych czasach stać na najlepsze marki czy droższe zakupy po kilka razy w miesiącu - to jest normalne, nie uważam aby był to powód do wstydu bo "...taki mamy klimat".

W chwili kiedy wreszcie przełamujemy się, okładamy i  nabywamy coś ekstra, "Kosmetyk Roku", totalny "must have internetu"... i u nas, okazuje się być totalnym bublem  to...  (tu aż cisną się wulgaryzmy) złość i poziom załamania przenikają się nawzajem, aż wreszcie dochodzi o fazy rezygnacji...
Z racji tego ,że dużo wydałyśmy najczęściej szkoda nam jest taki kosmetyk oddać ( najłatwiej byłoby wymienić się z kimś , ale to też nie zawsze jest tak łatwe)  więc zasila grono innych kosmetyków z nadzieją, "może kiedyś się przyda", "może wykorzystam go w innym celu"
To nie jest złe podejście, dopóki  kosmetyk nie leżakuje w danym miejscu tyle co wino gronowe.


Roczny krem do twarzy, nawet  po nałożeniu na ciało czy ręce , może wyrządzić niezłą katastrofę, podobnie jest z żelem pod prysznic,  starą maskarą , cieniami czy inną kolorówką.
Dlaczego ?
Konserwanty w kosmetykach ( podobnie jak w jedzeniu) działają tylko przez określony czas, oczywiście  proces następuje jeszcze szybciej w kosmetykach ECO, wszystko zależy od trwałości aktywnych składników.

Obecnie przyjmuje się , że kosmetyk powinien wytrzymać ok. 30 miesięcy. Niestety wiele z nas nie zdaje sobie sprawy, że  jest to czas  nie od otworzenia a od opuszczenia produktu z linii produkcyjnej.
Czyli 30 miesięcy mamy na zużycie kosmetyku od chwili wyprodukowania do chwili wykończenia.
Jeżeli rzecz którą nabyłyśmy  ma jeszcze krótszy termin przydatności i  po otwarciu będzie miała bezpośredni kontakt z powietrzem  to na jego opakowaniu powinien widnieć znaczek PAO. 



* PAO (Period After Opening) / ważność kosmetyku po otwarciu 
  •   6M   ( 6 miesięcy)
  • 12M ( 12 miesięcy)
  • 24M ( 24 miesiące)


Na pewno posiadacie w swojej kosmetyczce  produkty bez żadnego oznaczenia, zazwyczaj  dotyczy to  atomizerów, dezodorantów czy innych kosmetykach gdzie nie ma bezpośredniego kontaktu z powietrzem. Kosmetyk powinien więc wytrzymać z góry zakładany czas bez żadnych konsekwencji zdrowotnych oczywiście jeśli przechowujemy go w temp. określonej przez producenta.


Skąd wiedzieć czy kosmetyk jest stary ??? i czy nadaje się jeszcze do użytku??

Należy pamiętać,że każda zmiana barwy, zapachu, konsystencji,  oddziaływania na skórę oznacza,że coś jest nie tak ... 
Jeśli zaobserwujecie,że Wasz ulubiony np. tonik, płyn do demakijażu czy szampon zmienił zapach, kolor,wypłowiał albo  na jego dnie pojawił się osad - NIE STOSUJCIE GO! Podobnie jest z kremami, żelami czy nawet pomadkami - coś się rozwarstwia, dziwnie pachnie - DO KOSZA !
Jeśli chcemy uniknąć łupieżu, wyprysków czy zapalenia spojówek - to warto przyjrzeć się  naszym specyfikom i SZCZERZE POLECAM WYRZUCIĆ TAKI PRODUKT, ewentualnie zareklamować jeśli macie taką możliwość, ZDECYDOWANIE NIE UŻYWAĆ bo nigdy nie wiadomo jak wpłynie na naszą skórę.  

Jest taka zasada  IM MNIEJ WODY i TŁUSZCZU tym kosmetyk jest bardziej trwały. Woda jest idealnym środowiskiem dla rozwoju drobnoustrojów , dlatego warto jest o tym pomyśleć decydując się na zakup lub w chwili zużywania bubelków. Jeśli mamy jakiś hydra krem do twarzy to warto zastosować go np. na noc do dłoni ( na pewno nie na dwór w czasie zimy !) podobnie jest z masełkami do ust, ze względu na zawartość tłuszczu kosmetyk szybko się popsuje, tłuszcz zjełczeje i wtedy tylko nada się do nakarmienia pana śmietnika, dlatego warto smarować nim np. przesuszone partie ciała.  


Warto zwrócić też uwagę na temperaturę w której przechowujemy swoje skarby i buble :) Zapewnienie prawidłowej wilgotności oraz temp. potrafi spełnić jakość obiecywaną przez producenta oraz zapewnić świeżość. W większości przypadków (o ile opis na produkcie nie mówi inaczej) kosmetyki powinny stać daleko od źródeł słońca, (woda paruje więc konserwanty działają ze wzmożoną siłą i podrażniają, albo zwyczajnie wysychają) dlatego kaloryferyferom i grzejnikom mówimy papa. Oczywiście nie idziemy w skrajności, bowiem włożenie produktów do lodówki tez nie jest do końca dobrym rozwiązaniem, w lodówkach sprawdzą się głównie otwarte maseczki, kosmetyki eco ewentualnie lakiery do paznokci. 
Pamiętajcie aby podczas robienia zakupów zwracać uwagę na to gdzie dany produkt stoi, czy półki nie są przegrzane od lamp, nie kupujcie kosmetyków w kioskach, na bazarach a jeśli już musicie to porzućcie ten nawyk chociaż na okres skrajnych temperatur bo nie wiadomo co drzemie w tej tubce.

A jeśli mowa o jakości i świeżości, warto zadbać o szczegóły,  kremy, maski do włosów ( o ile nie mają pompek)  nakładać szpatułką czy łyżeczką, cienie aplikować pędzelkiem, pędzelki myć częściej itd. ;)) jeśli jednak zdecydowanie bardziej preferujecie swoje łapki, warto zakupić żel antybakteryjny i w 2 sekundy oczyścić skórę dłoni :) Dodanie odrobiny sterylności nikomu nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie - sprawi,że krem czy balsam będzie po paru tygodniach używania bardziej zbliżony w swym działaniu do tego "zaraz po otworzeniu" gdyż ograniczymy rozwój bakterii, drożdży czy nawet pleśni które wiadomo wpływają na zepsucie ;)

Często zastanawiam się ile bakterii i różnych zarodników czyha na "testerach" odkrytych cieni w drogeriach, ile opuszków dziennie maltretuje te biedne pigmenty i roztacza bakterię wokół.. myślicie,ze jest to już moja paranoja ? 


Wiem,że dosyć mocno rozpisałam się i nie wszystko da się zapamiętać więc jako,że styczeń jest miesiącem zaliczeń na studiach a w szkołach kończy się semestr to  nawiążmy do tego i  zróbmy sobie ściągę :)

PRODUKTY PIELĘGNACYJNE KTÓRE NALEŻY ZUŻYĆ JAK NAJSZYBCIEJ : 

  •  filtry przeciwsłoneczne  UV  - najlepiej 1SEZON
  •  kosmetyki z dużą ilością H2O - DO 3 MIESIĘCY
  •  kosmetyki wzbogacone o proteiny( tu zdania są podzielone ale zazwyczaj literatura wspomina DO 3 MIESIĘCY )
  • krem do twarzy (w zależności od składu) - 3 do 6 MIESIĘCY
  • balsam, mleczko do ciała  - maksymalnie 6 MIESIĘCY
  • krem do rąk/ stóp w słoiczku (w zależności od składu) - 6 do 9 MIESIĘCY
  • szampon - DO 1 ROKU
  • samoopalacze - DO 1 ROKU
  • krem do rąk/ stóp w tubce lub z dozownikiem (w zależności od składu) - ok. 2 LAT



A jak jest z samą kosmetyczką ? :) ZROBIŁAM SCHEMAT KOLORÓWKI :)
możecie obrazek piracić :),  zapisać sobie na dysk, smartfona itd.
bo zawsze będzie łatwiej zapamiętać kiedy co zacząć zużywać :)






Zastanawiam się  jak często wymieniacie kosmetyczkę, czy kosmetyki które używacie są odświeżane, czy te których nie stosujecie trafiają na dno szafy i czekają " na ten wielki dzień"  czy od razu idą na wymianę  lub sprzedaż ? Rygorystycznie sprawdzacie daty  na opakowaniach ? 
Przyznam szczerze,że pilnuje kolorówki którą mam w kosmetyczce, gorzej jest z kosmetykami które zalegają gdzieś w komodach , zazwyczaj o nich zapominam i muszą wylądować w koszu... 
Wiem,że to marnotrawstwo ale musicie mi Kochane wierzyć,że od października kupuję świadomie, zresztą jest to moje motto w zakupach. 

Jedynym moim totalnym grzechem jest mania tuszy i mascar do rzęs mam ich około 40, kilka otwartych, ale w sterylności i odpowiedniej temperaturze, dbam o nie jak idealna matka o dzieci, 
i oczywiście zdaje sobie sprawę,że to błąd mieć aż tyle otwartych ale trudno mi wyobrazić sobie układ - zużywam go w 2-3 miesiące, dla mnie jedno opakowanie trudne jest do zużycia nawet w pół roku... a każda maskara też daje inny efekt, no ale cóż będę się starała jakoś to wykończyć ;))

Natomiast do tych niezużytych kosmetyków to moje komody zasilają głównie nietrafione prezenty lub nie do końca przydatne kosmetyki  które czasem znajdę w glossyboxie/beGlossy. Zazwyczaj jestem zadowolona ale wiecie, wszystko się może trafić :)  w tym miesiącu np. pozytywne zaskoczenie (jeśli jesteście ciekawi produktów zapraszam na fejsa tam dodałam zdjęcie paczuszki:) )


Ale wracając do tematu, tym razem do kosza poszły 2 balsamy, peeling i kilka  pomadek, na szczęście parę z tych kosmetyków otworzyłam w grudniu więc jest dla nich nadzieja :)

Jeśli interesuje Was  w jaki sposób wykorzystać BUBLE aby faktycznie się przydały i wywołały radochę na naszych twarzach  to zajrzyjcie do mnie niedługo :) Planuję  o tym notkę :) 

Dzisiaj troszkę dłuższa notka, ale uważam,że warto poruszyć ten temat :) Nie wiem co myślicie o takich terminach, uważacie je za przesadnie krótkie ? Nie wydaje się Wam,że czasami są te krotkie terminy narzucane przez firmy kosmetyczne aby tworzyć szybszy rynek zbytu ?  Jestem ciekawa  waszej opinii :)

Gratulację i brawa dla tych którzy wytrwali do końca :)

Ściskam  :*




____________________________________________________


Jeszcze krótkie  OGŁOSZENIA :) 

Pewnie wiele z Was już o tym wie, ale dla niedoinformowanych Szkrabów się powtórzę ;) ze względu na spam który zalał moją skrzynkę mailową niczym wodospad na rzece Niagara...z bólem serca musiałam rozstać się po tak wieloletnim związku z portalem o2. Po namowach mojego M. wymieniłam pocztę tlenową na (podobno)"na lepszy model" - gmaila. Oczywiście zmiana @ wiązała się ze zmianą konta Google+, przez to niektóre osoby straciłam w Obserwacjach, próbuje Was odszukać aby móc czytać Was na nowo ale nie wiem kiedy to nastąpi... 
Zresztą podobna rzecz stała się w drugą stronę z 290 obserwatorów bloga zrobiło się 0. 
Ból  straszny ale nie było wyjścia, musiałam dokonać zmian, gdyż nie dało się normalnie funkcjonować...

W dwa dni na nowo dodało mnie ponad 50 osób ! jesteście WIELCY, cieszę się bardzo,że mimo zamieszania nadal chcecie ze mną pozostać w tym wirtualnym światku :) Motywacja do pisania +10 ;)

Gdyby ktoś jeszcze chciał mnie dodać a tego nie zrobił  to zapraszam  kliknąć mój profil GOOGLE+  , teraz tylko z tego miejsca będą wysyłane informację o nowych postach i rozdaniach :) 
____________________________________________________


Na koniec przypominam o ROZDANIU :)  zostało już tylko 9 dni na zgłoszenie :)


Czytaj więcej →

16.01.2015

ROZŚWIETLAMY ! DODAJ CERZE BLASKU /HIGHLIGHTER / + R O Z D A N I E /

Hej Skarby Tym razem pragnę Wam przedstawić nowość od firmy Paese :)
Mowa o Highlighter Illuminating - czyli o niezwykle jedwabistym pudrze rozświetlającym.


Kosmetyk zapakowany jest w tekturowe pudełeczko ( podoba mi się ich wzornictwo) ograniczają kolorystykę stawiają na oryginalność czcionek - wygląda to niezwykle schludnie i charakterystycznie Uwielbiam producentów doceniających minimalizm :) ale to taka mała dygresja... wracając do samego produktu...
Puder zamknięty w czarnym,mocnym, plastikowym, odkręcanym słoiczku.Mój kolor  to numer 02 o nazwie FRESH PINK.Zapytacie mnie pewnie jak to jest z kolorówką oczywiście wybadałam zagadnienie i powiem Wam,że mają na rynku dwa kolory , dostępny jest również nr 01 (który nie tylko przez dźwięczną nazwę ale i przez odcień kusi mnie do granic niemożliwości) a mowa o CHAMPAGNE  ! 01 kolorystycznie bardzo podchodzi pod znaną wszystkim MaryLou :) 

Po zdjęciu pokrywy, pozytywne zaskoczenie - sygnowana gąbeczka i "chwytak" który ułatwia  sam proces nakładania kosmetyku :)Ciekawym rozwiązaniem jest również umieszczenie  "słoneczka" dozującego... przesunięcie kratki przy pierwszym użyciu było trochę kłopotliwe ale  przy kolejnym poszło mi już znacznie sprawniej.

Nie wiem jak Wy ale dotychczas nie lubiłam  stosować pudrów i kosmetyków sypkich ( pomijając pigmenty do powiek) bo każdorazowe odkręcenie wiązało się z zadymieniem łazienki  proszkiem jak na Festiwalu Kolorów, a teraz ku mojemu zaskoczeniu -  drobny kawałek plastiku sprawił,że wszystko stało się takie łatwiejsze i czystsze :) 


A jak różowy pyłek  prezentuje  się na skórze ?? Zobaczcie  :)

Jak widać po nałożeniu niewielkiej ilości produktu tafla jest od razu zauważalna, drobinki w pudrze są bardzo drobne, niezwykle subtelne i szlachetne, nie ma mowy o tandetnym błysku  z "dyskoteki".  


Jak widać drobinek jest sporo  ale są one na tyle subtelne,że pięknie rozpraszają i odbijają światło 
Cera nabiera zdrowego blasku, sprawia wrażenie świeżej i wypoczętej, po prostu wygląda  korzystniej :)


Mam nadzieję,że widać to na zdjęciach ale puder świetnie wtapia się w skórę,  dotychczas sądziłam,że takie 2w1 jest niemożliwe ale faktycznie ten produkt delikatnie matuje a jednocześnie rozświetla  wybrane przez nas partie ciała :)







 Na zdjęciu po prawej  rozświetlacz po 13 godzinach od nałożenia - nadal widoczny na skórze :)



Cena tego produktu w zależności od drogerii internetowej to 28-33zł  /15g




Podsumowując :

+ za czytelne opakowanie
+ za ładne i trwałe opakowanie
+ za "słoneczko" dozujące
+ za trwałość na skórze
+ produkt wart swojej ceny

-  za małą kolorystkę  ( uważam ,że powinien być też  brzoskwiniowy dla 3 typu cery)


+/-  za proszek, niby fajnie zmielony ale jednak wolałabym go w kamieniu ;)

Ocena końcowa :  9/10   - POLECAM :) 



Co sadzicie o rozświetlaczach ? używacie ? znacie inne dobre kosmetyki od firmy PAESE ? :)

ŚCISKAM  :*

 


_________________________________________________________________


 ZACHĘCAM WAS DO KLIKANIA POD POSTEM W ZNACZNIK : "OCEŃ PRODUKT" dzięki temu od razu  znam Waszą opinię na temat kosmetyków o których piszę :) 

__________________________________________________________________

 *ps : + CIASTKO DLA MARZENKI :))


______________________________________________________________________

... przypominam o rozdaniu :) ZGŁOSZENIA ZBIERAM do 31 STYCZNIA :)


Czytaj więcej →

10.01.2015

HOLOGRAM KTÓRY SKRADŁ ME SERCE - POZNAJCIE MIGOCZĄCE I PACHNĄCE LAKIERY COLORCLUB !

Hej  Kochane !Tym razem chciałam  pokazać Wam  produkt który zachwycił mnie totalnie, mowa o lakierze do paznokci  marki Colour Club :) 
Fascynacja hologramem zaczęła się u mnie  pod koniec sierpnia ubiegłego roku , kiedy ujrzałam "na żywo"  holo- trampki    ( zdjęcie z mojego instagramu)


...przymierzyłam i wiedziałam,ze muszą być moje, kupiłam je  i od tej pory  poszukiwałam idealnego odpowiednika na paznokcie ;)  ... i wreszcie jest ! po prawie 5 miesiącach  sam wpadł w moje łapki :)
Tak jak wspomniałam wcześniej lakier pochodzi z firmy ColorClub.Przyznam szczerzę,że nie nigdy wcześniej nie miałam okazji stosować produktów tej firmy, ostatnie pół roku bazowałam na czerwieniach Essie, KOBO, Manhattanie i matówce Wibo.Ze względu na to,że lakiery wyżej wymienione świetnie się u mnie sprawdzały nie koniecznie czułam potrzebę poszukiwania identycznych zamienników kolorystycznych w innych markach. Obecnie mam około 50 lakierów więc nie planuję kolejnych zakupów , ale obiecuję jeśli tylko trochę zmniejszę te ogromne zapasy to zdecydowanie zagłębie się w lakiery tej firmy  bo dysponują sporą kolekcją barw i struktur w swojej szafie ;)  Ale dosyć o mnie.. przejdźmy do samego produktu :) Lakier  dosyć spory bo 15ml, buteleczka szklana, solidna, nakrętka matowa, lekko porowata - uważam to za ogromny plus bo nawet przy nakremowanych dłoniach nie ma problemu z jego odkręceniem :)  Pędzelek długi, sprężysty, umożliwia precyzyjne nałożenie nawet na dość wąskiej płytce paznokcia.  ZAPACH ? tak Moje Drogie... zapach - dla mnie  ma wyczuwalną woń, nie potrafię tego zapachu bliżej określić .. winogrona ??  Kolor ?  wybaczcie ale nie jestem obiektywna w tym temacie bo mnie  urzekł, to był zachwyt od pierwszego spojrzenia :) Nie wiem jak to jest ale na starość zrobiłam się  sroczką, dosłownie pokochałam wszystko co cekinowe, brokatowe i migoczące nawet swoją szafę opierającą się głównie na czerni, bielach i szarościach rozszerzyłam o dodatki i ubrania złote, srebrne i pełne iskrzących drobinek... Ale wracając do lakieru, kolor jest naprawdę obłędny jak typowy hologram wielowymiarowy i tak naprawdę  niejednoznaczny... w zależności od natężenia światła, bazy czy ubrania jaki mamy na sobie, lakier iskrzy daną drobinką - coś pięknego :)  Kolor który tak zachwalam to nr. 843  o nazwie Magic Attraction  i  pochodzi z serii Glitter Vixen. *Jeśli oderwiecie folię, uzyskacie  małą, złożoną ulotkę, ze składem produktu, dla mnie to ogromny plus! tym bardziej,że dowiecie się z niej ,że lakier wolny jest od Toluenu, Formaldehydu i DBP :)Kolor po nałożeniu na płytkę  ( na zdjęciu powyżej 2 - warstwy, zaraz po pomalowaniu i wysuszeniu) niewiele różni się od tego w opakowaniu . Lakier jest brokatowo-piaskowy, delikatnie chropowaty na płytce, nie jest to jednak typowy piasek jak np. IBIZA Lovely, znacznie subtelniejszy...

ZDJĘCIE PO 3 DNIACH NOSZENIA - delikatne starcie 

ZDJĘCIE PO 5 DNIACH, WIECZOREM - nadal małe odpryski, (dopiero teraz, po zrobieniu zdjęć zobaczyłam, że na skórkach pozostał nie do końca wchłonięty kremik )
Drugie zdjęcie po 5 dniach użytkowania, tu dokładnie widać  jaki mamy odprysk. Pamiętajcie Dziewczyny,że pracuje jako pielęgniarka licząc średnio dziennie zakładam i zdejmuję około setki rękawiczek, stale myję i dezynfekuje dłonie. Dodatkowo w wolnej chwili spedzam sporo czasu przed komputerem, pisząc, grając , czy ucząc się więc płytka u mnie nie ma lekko ;)  Uważam,że jak na takie traktowanie  lakier wytrzymał naprawdę długo :)Aha, cena regularna tego lakieru to około 17zł za 15ml, gdybyście były zainteresowane zakupem , możecie dostać go na stronie EuroFashion, akurat mają na niego ( jak i na inne lakiery) promocję  z 16,99  na 11,99 :)
Inne lakiery ColorClub  które posiadam  : 






Zdecydowana trójka moich faworytów : 


TOPCOAT - wysusza lakier w 60sec. a dodatkowo pięknie nabłyszcza płytkę :) 
HOLOGRAM -o którym  jest ta notka 
oraz piękny KAMELEON -  który zawsze wygląda inaczej :) 


Dotychczas nie lubiłam faktury brokatów, piasków, cukrów... ciężko było mi je zmyć a oprócz tego ta porowatość jakoś mnie nie przekonywała... 
Mam jednak na to sposób  na czystą płytkę nakładam odżywkę, później lakier zmieniający strukturę a dopiero później topcoat wygładzający "piasek" i nadający połysku :)  


Podobają się Wam HOLO ?  Polujecie na jakiś lakier ? 


ściskam , pozdrawiam i przypominam o rozdaniu :* 


_________________________________________________________

( na dniach przedstawię Wam ulubieńców 2014 roku )














Czytaj więcej →

NIE TYLKO O KOSMETYKACH...

WYSZUKAJ INTERESUJĄCĄ CIĘ TREŚĆ...

Ładowanie...