18.05.2016

MARZY CI SIĘ NIESKAZITELNA CERA ? / PEELING RYŻOWY - BABUSZKI AGAFII

  
Witajcie Kochane, 
Jakiś czas temu uległam babci, ale nie byle jakiej bo ze wschodu. Babuszka Agafia, kolejny raz pokazała swoją superbohaterską moc i tym razem uporała się z moją kapryśną cerą. Chcecie zobaczyć jak potoczyła się ta kooperacja? Zapraszam  w podróż rodem z Bajkału :)


WERSJA / TESTOWANY PRODUKT 
RYŻOWY PEELING DO TWARZY - BANIA AGAFII 


OD PRODUCENTA
"Ryżowy Peeling Bania Agafii to łagodny preparat przeznaczony do oczyszczania delikatnej skóry twarzy.
Formuła peelingu zawiera puder ryżowy, mleczko syberyjskiego lnu oraz olej irysa, które delikatnie oczyszczają skórę, odżywiają, stymulują procesy regeneracji, uelastyczniają i chronią przed utratą wilgoci."



OPAKOWANIE
Produkt przyjeżdża do nas w tekturowym pudełeczku. Kartonik zawiera liczne informacje na temat kosmetyku. Oczywiście praktycznie wszystkie dane na temat składu, przeznaczenia, użytkowania oraz właściwości figurują w j.rosyjskim. 
Niezwykle mnie cieszy fakt, że dystrybutor zadbał o naklejki w naszym ojczystym języku . Wprawdzie całkiem przyzwoicie posługuje się rosyjskim, ale przecież nie każdy kto stosuje naturalną, bajkalską pielęgnację musi od razu komunikować się w tym języku. 

Ale wracając do opakowania, po otwarciu nietypowego kartonika, naszym oczom ukazuje się pojemniczek. Jest to typowa dla babuszek i dobrze znana forma "słoiczków" - gruby plastik, szczelna nakrętka z solidnym skrętem. Pojemniczek posiada etykiety i oznaczenia również rosyjskojęzyczne dlatego jeśli jesteście zwolenniczkami przetrzymywania "ulotek", to polecam zachowanie tekturowego opakowania. 



 
WŁAŚCIWOŚCI
Oczyszczenie, odżywienie, regeneracja, uelastycznienie  oraz ochrona przed utratą wilgoci.


SKŁAD
Salt, Glycerin, Butyrospermum Parkii(masło shea), Cocamidopropyl Betain, Oryza Sativa (ryż) Powder (puder ryżowy), Cocamidopropyl Betaine, Hydrolyzed Rice Protein (proteiny ryżowe), Organic Iris Sibirica Root Oil (organiczny olej irysa syberyjskiego), Linum Usitatissimum (siemię lniane) Seed Oil/ Xanthan Gum (mleczko syberyjskiego lnu), Parfum.

Jak widzicie, skład jest przyjemny, naturalny. Produkt nie zawiera SLS ani parabenów.


ZAPACH
Kolejne pozytywne zaskoczenie ! Peeling pachnie niesamowicie, świeżo i niejednoznacznie. Wyczuwam w nim zapach pudru ryżowego i masła shea, w tle nienachalnie przebija się subtelna nuta kwiatowa.


KONSYSTENCJA
Niesamowita, dla mnie totalnie niespotykana... Wyobraźcie sobie pianko-miód, wiem, brzmi to absurdalnie ale takie było moje pierwsze skojarzenie, "coś" kleistego, jedwabiście gładkiego i w ogromnym stopniu przypominającego mus. 
Totalne skrajności które razem tworzą spójną i jakże ekscentryczną całość ;) Jakby tego było mało, charakterystyczna konsystencja skrywa w sobie drobinki, dosyć drobne ale wyczuwalne pod palcami, oczywiście są naturalne - sól i rozdrobnione ziarenka ryżu. 



EFEKT/ SPOSÓB UŻYCIA
Obłędny ! Gdybym mogła  to niczym nastolatka wrzuciłabym tu biliard serduszek. Mimo iż skład produktu opiera się na soli a moja cera jest sucha, wrażliwa i bardzo kapryśna to wręcz pokochała ten kosmetyk. 
Peeling stosuje na dwa sposoby - na mokrą i suchą skórę. Pewnie już się domyślacie, że nałożony na suchą skórę daje silniejszy efekt, więc idąc metodą kontrastów nałożony na mokrą skórę daje subtelniejszy efekt.
Osobiście używam ryżowca co 2-3 dzień na skórę zwilżoną (wodą termalną) i 1 w tygodniu na suchą. 
Zapytacie pewnie: po co tak często? nie szkoda mi skóry ? Kosmetyk jest na tyle uniwersalny, że daję możliwość zabawy, oczyszczenia i pielęgnacji wielowymiarowej. Nanoszony na skórę szybko absorbuje temperaturę naszego ciała, jego konsystencja robi się o wiele bardziej kremowa i lżejsza. Spokojnie możemy potrzymać go na twarzy parę minut i dopiero po chwili rozpocząć wykonywanie odpowiednich ruchów. Im dłużej pozostanie na naszej twarzy tym intensywniej zmniejsza się grubość drobinek soli (rozpuszcza się). Od mocnego peelingu możemy przejść zwyczajnie do zabiegu oczyszczającego masażu. Dla mnie to niesamowity plus ponieważ, cera nie zawsze nadaje się  do tarcia a jednak moment "oczyszczenia" jest kluczowy, więc posiadanie uniwersalnego kosmetyku jest dla mnie mega wygodne :)
Jak więc wygląda sama cera ?  Skóra po użyciu jest totalnie gładziutka, ja prze parę minut nie jestem w stanie opanować dotykania,  miękkość, nawilżenie i taki stopień delikatności jak u dziecka. Ogromny komfort nawilżenia który utrzymuję się na kilka godzin. Rozmawiałam już o nim z paroma dziewczynami które  również go testowały, wspominały o delikatnie wyczuwalnej "lepkiej" warstewce po zmyciu wodą. Cóż, nie ukrywam zawsze kiedy zmywamy produkt z dodatkiem "tłuszczu" cera ma prawo się tak zachowywać, ja zazwyczaj zmywam peeling wodą a następnie dla l komfortu chociażby psychicznego przemywam jeszcze twarz micelem (swoją drogą EcLab jest cudowny).





WYDAJNOŚĆ
Na jeden "zabieg" przeznaczam standardową, małą, plastikową łyżeczkę. Porcja ta wystarcza mi na całą twarz,  czubata łyżeczka również na szyję ;)  Przy mojej dawce  i ilości zabiegów w tygodniu, poziom zużycia po 4 tygodniach to jakieś pół opakowania. Więc całkiem wydajny :) 



CENA / DOSTĘPNOŚĆ
Dostępność jest całkiem niezła, możemy kupić go stacjonarnie w niektórych sklepach zielarskich z doświadczenia jednak wiem, że często jest wykupowany, bo sama polowałam na niego blisko pół roku. Na szczęście trafiłam na niego przez internet na stronie Drogerii eKObieca.pl. Zaskoczyła mnie jego cena, tańszy praktycznie o złotówkę -dwa w porównaniu do innych sklepików stacjonarnych. Cena ze sklepu 16,95zł /100ml :)



PODSUMOWUJĄC
Obawiałam się peelingu solnego, bo w internecie często wiązany jest z dodatkowym obciążeniem i przesuszeniem, nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała. O dziwo moja skóra lubi się z solą, znacznie lepiej dogaduję się z nią niż z cukrem. Peeling okazał się strzałem w setkę, nawet nie w dziesiątkę. Oczyszcza, wygładza, ujędrnia, pobudza krążenie, pięknie pachnie i co najważniejsze jest produktem wielowymiarowym ( od mocnego zdzierania, poprzez oczyszczanie na masażu kończąc).
Od kiedy stosuję ryżową bajkalską Babuszkę, nie mam problemy z suchymi skórkami, nieprzyjemnym napięciem skóry czy przesuszonymi ustami .


MOJA OCENA
+ za solidne opakowanie
+ za skład 
+ za piękny zapach
+ za wielowymiarowość ( peeling, maska, masaż)
+ za spełnienie obietnic producenta (oczyszczenie, odżywienie, regeneracja, uelastycznienie  oraz ochrona przed utratą wilgoci)
+ za wydajność
+ za cenę 

10/10 ! Zdecydowanie sięgnę po kolejne opakowanie ! Przetestowałam już wiele rosyjskich kosmetyków, mam jeszcze kilka hitów,  ale o tym może innym razem :)  


Dajcie znać  czy stosujecie naturalne kosmetyki, oraz czy sprawdzają się u Was te rosyjskie :) Jestem ciekawa czy polecicie mi coś o czym zamierzam napisać w najbliższym czasie ;) 

Ściskam :*

Czytaj dalej »

13.05.2016

SPEKTAKULARNE RZĘSY ? CZY IM SIĘ UDAŁO ? / EVELINE - GRAND COUTURE SPECTACULAR LASHES

Witajcie Kochane, 

Dzisiaj nadszedł moment który tak bardzo lubicie - recenzja tuszu do rzęs. Tym razem mascara drogeryjna, dostępna i przystępna cenowo. Pod lupę trafia kolejny produkt firmy Eveline. Czy się sprawdziła i co o niej myślę, przeczytacie poniżej. Zapraszam na wpis :)

TESTOWANY PRODUKT
Mascara - Grand Couture spectacular lashes
coture, eveline, mascara wydłużającam pogrubiająca 
OD PRODUCENTA

"Spektakularna objętość dzięki formule tuszu, który precyzyjnie otula każdą rzęsę warstwą lśniącej czerni. Receptura została wzbogacona o naturalne woski, które są odporne na działanie wysokich temperatur, przedłużają trwałość makijażu i przeciwdziałają kruszeniu się tuszu. Zjawiskowe spojrzenie przez długie godziny – gwarantowane! Składniki nawilżające (olejek Jojoba, witaminy A, F i E) odżywiają i kondycjonują rzęsy, dzięki czemu spojrzenie godne hollywoodzkiej gwiazdy jest na wyciągnięcie ręki. Zawarty w składzie D-Panthenol regeneruje strukturę włosa, dzięki czemu rzęsy stają się wyraźnie pogrubione i zagęszczone.Mineralne pigmenty i naturalny Wosk Carnauba wzmacniają rzęsy i stymulują je do wzrostu.Innowacyjna silikonowa szczoteczka FLEXY BRUSHTM gwarantuje spektakularne pogrubienie rzęs do 200%".



OPAKOWANIE
Jeśli chodzi o kształt to jest to już chyba standardowy "model" tej firmy. Wygodne, opływowe, dobrze leży w ręce. Cieszę się, że plastik jest lepszej jakości oraz firma zdecydowała się na inny rodzaj nadruku ( nie ściera się tak szybko jak w przypadku uwielbianej przeze mnie BioFormuły)
coture, eveline, mascara wydłużającam pogrubiającaJak same zdążyłyście już zobaczyć czarne opakowanie ozdobiono złotem. Całość prezentuje się schludnie elegancko i profesjonalnie. Totalnie pochwalam zabawy fontem, jako miłośniczka czcionek i niebanalnych kompozycji, tupię nóżkami w zachwycie gdy widzę dobrze, dopracowane detale. Te drobne zabiegi sprawiają,że mascara od razu wybija się z drogeryjnej szafy.


SZCZOTECZKA
coture, eveline, mascara wydłużającam pogrubiająca
Szczoteczka silikonowa, taliowana z dosyć gęsto rozmieszczonymi ząbkami na grzebyku. Grzebyk do złudzenia przypomina swego poprzednika z Volume Celebrites. Jest jednak stabilniejszy, szczoteczka nie wygina się tak mocno jak w celebrytce. Grzebyczek prawie identyczy ale jednak inny, składa się z naprzemiennie rozstawionych dłuższych i krótszych "czepków". Szczoteczka dobrze chwyta poszczególnie włoski, zdecydowanie je pogrubia, raczej nie należy do gatunku tych,którymi pozlepiamy pajęcze nóżki.



KONSYSTENCJA / ZAPACH
Tusz jest rzadki, ale podejrzewam, że jest to kwestia świeżości, póki co potrafi odrobinę zaciapać powiekę aczkolwiek po nałożeniu nie odbija się już z rzęsek. Zasycha momentalnie.
Zapach świeży, nieinwazyjny, przyjemny.


EFEKT
Myślę,że najlepiej jeśli ocenicie same :) 
coture, eveline, mascara wydłużającam pogrubiająca

coture, eveline, mascara wydłużającam pogrubiająca
coture, eveline, mascara wydłużającam pogrubiająca

PODSUMOWUJĄC
coture, eveline, mascara wydłużającam pogrubiająca
Jak widać rzęsy są uniesione, nieźle rozdzielone, dobrze pokryte tuszem ( chociaż jak przyjrzycie się to widać, że włoski maluję jakieś 1,5 milimetra od skóry ale jest to efekt celowy). Tusz ze względu na swoją świeżość potrafi delikatnie uciapać co widać, szczególnie na dolnej powiece, czy drugiej warstwie, nie ma z tym większego problemu ale chce Was poinformować o najdrobniejszych szczegółach użytkowania tej mascary.


DOSTĘPNOŚĆ/ CENA
Znajdziecie go w każdej drogerii z szafą EVELINE, oprócz tego dostępna jest na stronie producenta oraz w innych sklepach internetowych.
coture, eveline, mascara wydłużającam pogrubiającaCeny są mocno zróżnicowane, ze strony producenta to blisko 20zł/10ml, w Rossmanie - 19 zł a sklepy internetowe od 18 do 21 zł.


MOJA OCENA
Tusz spisuje się bardzo dobrze, wprawdzie jest nadal świeży, potrafi przy nakładaniu czasem wybrudzić powiekę pod linią rzęs , ale to dosyć popularne zjawisko wśród nowych tuszy.
Świetnie się spisuje na oku, rzęsy są lekkie, sprężyste, dobrze rozdzielone i pogrubione. Objętość jest wyraźnie podwojona ale nie jest to efekt teatralny, włoski wyglądają dobrze ale nie sztucznie.
Mascara nie osypuje się, nie rozmazuje po zastygnięciu a karbonowa czerń dodaję głębi spojrzeniu :)
Łatwo się zmywa ( testowane micelarnym i mleczkiem). Rzęsy są odżywione, mocne i w naprawdę dobrej kondycji. Nie zauważyłam, jeszcze aby nastał ich jakiś spektakularny wzrost, ale nie oszukujmy się, mascarę testuję od Meet Beauty, czyli niecałe 3 tygodnie . Nie ma czarodzieja który w tak szybkim czasie wpłynąłby zabójczo na ich wzrost :) Zresztą jeśli coś szybko działa , nie może być
zdrowe ;))


MOJA OCENA
+ wygodne i solidne opakowanie
+ gibkość i "czepność" szczoteczki
+ przyjemny zapach
+ ładne rozczesywanie
+ pogrubienie
+ intensywną czerń
+ efekt, miękkich, sprężystych rzęs
+ nie osypywanie się
+ łatwe zmywanie ( płyn micelarny, mleczko)
+ pozostawia rzęsy w dobrej kondycji
+ dostępność
+ cenę w stosunku do wielkości opakowania (10ml)

- potrafi delikatnie ubrudzić w trakcie malowania ale jest to raczej kwestia "świeżości"

coture, eveline, mascara wydłużającam pogrubiająca
Nota nie może być inna 10/10 ! Jeśli tusz nie zacznie się osypywać, rozwarstwiać w trakcie wysychania to będzie z tego dłuższy związek.  Po cudownym tuszu Wonder Show i równie dobrej BioFormule , nie sądziłam, że  firma z tak wysoko podniesioną poprzeczką stworzy mascarę lepszą lub równie dobrą a tu niespodzianka. Grand Couture,  spisuje się fenomenalnie :) 

Zastanawiam się czy stosujecie mascary Eveline,  a może macie ulubieńców z innych firm ? 
Jestem ogromnie ciekawa  czego używacie :)

Ściskam :*

Czytaj dalej »

09.05.2016

LNIANA MASKA DO WŁOSÓW - SYLVECO/ RATUNEK DLA ZNISZCZONYCH, SUCHYCH I PUSZĄCYCH SIĘ WŁOSÓW

Witajcie Kochane!
Która z nas nie  marzy o pięknych, gęstych i uniesionych od nasady włosach... Chyba nie ma tu takiej która nie przykładałaby uwagi do swoich włosów, nawet jeśli nie stylizujemy ich na co dzień dbamy o ich pielęgnację. 
Dzisiaj recenzja maski która przez kilka tygodni stale wracała na moje włosy. Czy się sprawdziła i to co zrobiła na moich włosach zaraz przestanie być tajemnicą, zapraszam na post. 

TESTOWANA
LNIANA MASKA DO WŁOSÓW - marki SYLVECO
lniana maska sylveco, suche wlosy, łamliwe końcówki,puszące się 

OD PRODUCENTA
"Lniana maska do włosów powstała na bazie naturalnych, roślinnych składników. Jest hypoalergiczna i pozbawiona substancji zapachowych. Jest bogata w składniki nawilżające i odżywcze, w tym ekstrakt z nasion lnu zwyczajnego. Zawarte w nich związki śluzowe powlekają włosy warstwą ochronną, chroniąc je przed utratą wilgoci, uszkodzeniami i działaniem czynników zewnętrznych. Nasiona lnu wykazują też działanie wygładzające. Olej kokosowy, kolejny kluczowy składnik maski, przenika w głąb struktury włosa zapewniając odpowiedni poziom nawilżenia i dostarczając cennych składników odżywczych. Zapobiega też rozdwajaniu się końcówek, nadaje włosom naturalny połysk i poprawia ich elastyczność."

SKŁAD
Aqua, Linum Usitatissimum Seed Extract, Cetyl Alcohol, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Sucrose, Glycerin, Vitis Vinifera Seed Oil, Stearic Acid, Panthenol, Decyl Glucoside, Lactic Acid, Glyceryl Oleate, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Tocopheryl Acetate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Benzoate.

Skład maski jest bardzo proty, dosyć bogaty i raczej naturalny. Do pozytywnych składników nalezy zaliczyć : ekstrakt z nasion lnu, olej kokosowy, glicerynę, olej z pestek winogron, panthenol, kwas mlekowy czy witaminę E. 
W składzie, gdzieś na szarym końcu  widnieje również detergent : Cocamidopropyl Betaine - czyli 
betainę kokamidopropylową, jest to łagodny detergent.


OPAKOWANIE
lniana maska sylveco, suche wlosy, łamliwe końcówki,puszące sięKosmetyk trafia do nas w tekturowym i solidnym pudełeczku. Opakowanie jest dobrze oznaczone, zawiera najważniejsze informację dotyczące przeznaczenia, sposobu użycia i składu. Ciekawym dodatkiem jest również ścianka czy wypełnienie opakowania rycinką dotycząca kluczowego składnika jakim jest LEN. 
lniana maska sylveco, suche wlosy, łamliwe końcówki,puszące się
Sam produkt zapakowany jest w solidny plastikowy słoiczek z aluminiową nakrętką. Opakowanie nie sprawia dyskomfortu w czasie użytkowania, jedyne czego trzeba uważać to  aby poprawnie zamknąć wieczko.  
lniana maska sylveco, suche wlosy, łamliwe końcówki,puszące się


ZAPACH/ KONSYSTENCJA
Zapach rzadko kiedy bywa dla mnie nieoczywisty, rzadko kiedy nie  mam pomysłu na przyrównanie go z czymś konkretnym. Tym razem aromat kosmetyku jest niezwykle delikatny, subtelny - pierwsze skojarzenie rafinowany olej kokosowy, drugie - subtelna nutka lnianego oleju. Woń przyjemna, nie nachalna. 
Konsystencja balansuje na granicy musu i pianki. Lniana wersja ma raczej luźną  i delikatną strykturę. Aplikacja maski na włosy przypomina rozprowadzanie balsamu - jest więc łatwa i przyjemna. 
lniana maska sylveco, suche wlosy, łamliwe końcówki,puszące się

SPOSÓB UŻYCIA
Maskę można stosować na dwa sposoby. 

PIERWSZY: Na umyte włosy nakładamy maskę na całą długość włosów, po 2 minutach spłukujemy. Ta opcja nadaję się na stosowanie po każdym użyciu włosów. 


DRUGI: Jako "kompres regenerujący", metoda polega na wtarciu maski we włosy nieświeże - nadające się już do umycia. Producent zaleca wtarcie maski we włosy, następnie owinięcie ich ręcznikiem na minimum 30 minut. Następnie spłukanie i standardowe umycie włosów.
Maskę można stosować w taki sposób od 1 do 2 razy w tygodniu.

WYDAJNOŚĆ
Jeśli chodzi o wydajność, przywykłam do bardzo wydajnych KALLOSÓW. Maska ze względu na konsystencję raczej przypomina te rosyjskie, jest jednak lżejsza i bardziej piankowa od drożdżowej Babuszki. Wydajność oczywiście zależna jest od długości Waszych włosów ale przy moich " za łopatki" zużywa się standardowo. 

CENA/ DOSTĘPNOŚĆ
lniana maska sylveco, suche wlosy, łamliwe końcówki,puszące sięNa stronie producenta cena 27,50/ 150 ml.
Moja maska pochodzi ze strony eKOBIECA.pl cena w drogerii to 26,20zł/150 ml więc jak widzicie znacznie korzystniej. Zresztą w chwili kiedy traficie na darmową dostawę albo  Wasze zamówienie przekracza 50 zł, często zaoszczędzacie na przesyłce, więc szczerze polecam :)



PODSUMOWUJĄC
Maska zaskoczyła mnie swoją konsystencją, początkowo nie byłam przekonana co do jej "gęstości" sprawiała wrażenie lekkiej, więc obawiałam się, że nie podoła obietnicom producenta. 
Po pierwszym użyciu włosy były znacznie wygładzone i miękkie. Maska ma tendencję do "pogrubiania włosów"  oraz nadawania im niespotykanego blasku. Włosy są dociążone, ale nie obciążone. Warto jednak zaznaczyć, że najlepiej sprawdzi się na włosach mocno lub średnio zniszczonych, suchych i tych z tendencją do puszenia. Szczerze odradzam ją dla włosów normalnych po przetłuszczające się, gdyż może okazać się zbyt ciężka i sprawić, że włosy oklapną - fryzura straci  na objętości.
Maska jest z gatunku tych natłuszczających i nawilżających, dzięki temu włosy po wyschnięciu/ wysuszeniu nadal pokryte są "zabezpieczającą" ochronką. Od kiedy używam tej maski mgiełka zapachowa do włosów utrzymuje się na nich znacznie dłużej !


MOJA OCENA
+ za skład (nie zawiera parafiny, silikonów, PEG-ów, parabenów, substancji zapachowych i barwników
+ za hypoalergiczność
+ dobrze nawilża i chroni włosy przed utratą wilgoci
+ zabezpiecza końcówki
+ wpływa na "grubość włosa"
+ zabezpiecza włosy przed czynnikami atmosferycznymi ( włosy w lepszej kondycji gdy wieje wiatr)
+ włosy są miękkie, błyszczące - wyglądają zdrowo
+ włosy stają się bardziej podatne na stylizację, poprawia się elastyczność 
+ łatwiejsze rozczesywanie

- wymaga 2 mocnych spłukiwań aby całkowicie wymyć ją z włosów

lniana maska sylveco, suche wlosy, łamliwe końcówki,puszące sięJestem ciekawa czy stosowałyście produkty Sylveco do włosów, koleżanka namawia mnie na Balsam myjący do włosów z betuliną, ale nie jestem jeszcze przekonana :) Mam nadzieję,że  doradzicie mi czy warto inwestować w szampony tej marki, bo odżywka okazała się naprawdę przyjemnym produktem :)

Ściskam :*
Czytaj dalej »

04.05.2016

UPOMINKI Z MEET BEAUTY

Witajcie  Skarby 
Dopiero co zdawałam Wam relacje z Meet Beauty, nadszedł czas aby zdradzić Wam co wybrałam oraz co otrzymałam od Partnerów spotkania :) Po ostatnim  astralnie długim wpisie, dzisiaj  mniej czytania, więcej oglądania... Chodźcie i zobaczcie :)
meet beauty upominki

ANNABELLE MINERALS
Firma obdarzyła takim zestawem każdego uczestnika konferencji. W paczce znalazł się cień do powiek, róż, podkład oraz puder rozświetlający. Są to produkty pełnowymiarowe.
meet beauty, upominki, annabells minerals, komsetyki mineralne

LIRENE
Prezenty z warsztatów makijażowych. Dwie nowości : podkład NO MASK w odcieniu 01 oraz dwufazowy płyn do demakijażu który zawiera czynnik wpływający na wzrost rzęs. 
meet beauty, upominki, lirene , no mask

meet beauty upominki, lirene, demakijaż, wzrost rzęs


GLOV
Rękawica do demakijazu oraz oczyszczania twarzy tylko za pomocą wody. Otrzymałam miniaturową rękawicę ( na dwa palce)  oraz  pełnowymiarową GLAM GREY.
meet beauty, upominki, glov, rękawica glov, glamgrey,


SCHWARZKOPF
Spory zestaw : maska, mgiełka, olejek oraz puder  do stylizacji włosów.



GOLDEN ROSE
Zestaw jaki każdy otrzymał to : lakier + pomadka + rabat 20% na zakupy w sklepie internetowym. Kosmetyki oczywiście różniły się kolorami. Mój numer 01  jest przepiękny, nie mogłam lepiej trafić, nie długo pokażę go Wam na ustach.  Lakier  nie długo trafi na rozdanie :)
meet beauty upominki, tołpa, bb kream

TOŁPA
Jeśli czytałyście post z relacją, wiecie, że nie zdecydowałam się na wykład z tą marką. Na koniec jednka każdy uczestnik otrzymał od nich nowość  Upiększający krem BB.



EVELINE
Firma Eveline od niedawna wkupiła się w moje łaski, hm.. śmiem nawet twierdzić, że wdarła się  i opanowała ogromny obszar mojego kosmetycznego serducha :) Kiedyś nie doceniałam teraz naprawdę lubię i chętnie sięgam po ich produkty, szczególnie po balsamy i mascary :) Jak widzicie tym razem sięgnęłam po nowe dla mnie produkty ( jedynym sprawdzony to CC cream).Testy rozpoczęte- nie długo poczytacie o nich więcej :) 

meet beauty upominki, eveline, mascara peeling kawowy, puder, korektor, CC cream
  
PALMER'S
Dwa produkty miniaturowe  trafiły do każdego uczestnika spotkania, dodatkowo  każda z nas mogła wybrać kosmetyk  który najbardziej nas zainteresował. Jako zwolenniczka pielęgnacji i natury, uległam nazwie, sięgnęłam po RAW SHEA  <3.
meet beauty upominki, masło shea, masło kokosowe, raw, natura
INDIGO
Firma ufundowała dla każdej gigantyczną paczkę. Ogromna złota torba skrywała w sobie  same skarby: zestawy lakierów, odżywki, miniaturki perfum i balsamów, balsamy, mleczka do ciała, kremy do rąk, olejek, masło shea do specjalnego zabiegu wzmacniającego paznokcie, pilniczki, odżywki i wiele wiele innych.
indigo, meet beauty, upominki, lakiery, nails, argan oil, shea butter


indigo, meet beauty, upominki, lakiery, nails, argan oil, shea butter

BIELENDA
Od firmy otrzymałam głównie produkty pielęgnacyjne, podkład w odcieniu 01 oraz produkt do stylizacji włosów.
wax, meet beauty, balsam , lotion,włosy, pielęgnacja, maska

PILOMAX
Na stoisko dotarłam bardzo późno, po przeprowadzonym badaniu trychologicznym zasugerowano mi taką o to pielęgnację.

Jak widzicie firmy biorące udział w konferencji, hojnie obdarowały uczestników konferencji. Torby były tak ciężkie, że ledwo dowiozłam je do domu.  Z tego miejsca dziękuje sponsorom za możliwość przetestowania ich kosmetyków.Zastanawiam się czy miałyście może możliwość używać któryś z tych kosmetyków? Dajcie znać co myślicie o tych firmach. Znacie? Używacie ? A może też byłyście na Meet Beauty i zdecydowałyście się na inne produkty ? Pochwalcie się co wybrałyście :)Ściskam :* 
Czytaj dalej »

02.05.2016

Z LUBLINA PRZEZ WARSZAWĘ, PARYŻ I BARCELONĘ.... PODSUMOWANIE II KONFERENCJI MEET BEAUTY 2016

Witajcie Kochani!
Tydzień temu a dokładniej 23 kwietnia miałam okazję  wziąć udział w II edycji MEET BEAUTY.
Dla osób niewtajemniczonych zdradzę, że jest to największa konferencja dla blogerów i vlogerów z kategorii URODA. Spotkanie cieszyło się ogromną popularnością, po pierwszej edycji sława konferencji zawładnęła światem blogerek z działu beauty. Liczba zgłoszeń była ogromna, tym razem w konferencji mogło wziąć udział zaledwie 300 uczestników. Jestem więc mega dumna i naprawdę zachwycona wyróżnieniem w postaci zaproszenia na owe wydarzenie.

Wprawdzie pojawiło się już bardzo dużo relacji z tego eventu, nie byłabym jednak sobą gdybym nie przedstawiła Wam mojej relacji oraz nie opisała własnych spostrzeżeń odnośnie tej imprezy. Zapraszam na relację ;)

Zacznijmy od początku...
Tym razem wydarzenie odbyło się w części konferencyjnej Stadionu Narodowego  PGE w Warszawie. Nasza przygoda z Meet Beauty zaczęła się w Lublinie w związku z tym, że kilka moich znajomych również otrzymało zaproszenia, postanowiłyśmy wynająć busa i razem udać się w nieznane. Dzień przed imprezą pracowałam do późna, zanim wróciłam do domu, ogarnęłam się i zrobiła pranie, była już 4 nad ranem, więc sen trwał zaledwie 30 minut. Oczywiście nieogarnięta, niewyspana z niewysuszonymi włosami i podkrążonymi oczami (i jak na złość zapuchnięta po moim nowym "cudo" kremie) pobiegłam (dosłownie) na umówione miejsce, gdzie czekał już na mnie busik. 

W składzie Madzia (IMMENSENESS),  Milenka (MAKELIFEPERFECT), Wiola (NIEWYPARZONA PUDERNICA), Sylwia (MAKIJAŻOWY ŚWIAT SYLVII), Monia(CANDYMONA) oraz Sylwia R. (CZOKOMORENO) i nasz przesympatyczny kierowca ruszyliśmy na podbój świata. 
Radosna gromadka z busa dzielnie przemierzała kilometry aby na godzinę 8.40 być pod wskazanym adresem. Kiedy dotarłyśmy na miejsce okazało się, że "czarno-różowa" ekipa dopina ostatnie "guziczki". Byłyśmy jednymi z pierwszych uczestniczek więc miałyśmy okazję obserwować jak powoli MeetBeauty zaczyna przeistaczać się w tętniącą życiem imprezę.


Czasu miałyśmy sporo, blogerki i vlogerki powoli zaczęły wjeżdżać na II piętro, my w tym czasie wyszłyśmy na umówione spotkanie z Justynką (HUSHAAABYE)  i Klaudynką (EKSTRAWAGANCKA). Po chwili dołączyła do nas Ola (FEELING FANCY).  


O ile z Klaudyną i Justyną spędzamy sporo czasu na rozmowach to Oli nie znałam prywatnie, tylko z prowadzonego przez nią bloga, okazała się niesamowicie sympatyczną  i ciepłą osobą, ale z gatunku tych prawdziwych i "normalnych"  jeśli wiecie o co mi chodzi :)

Rozpoczęły się zdjęcia na ściankach : MeetBeauty i Hotelu Accor.
Wesoła gromadka z jeszcze weselszego busa :) 

Z Olą, Moniką, Klaudyną i Justyną :)

Wiola w nowej odsłonie Ant-Mana :)

...


O godzinie 09.40 dostałyśmy identyfikatory, mój podawała Ania ze SPINKI I SZPILKI i wiecie co? Jest mi mega wstyd bo jej nie poznałam. Śledzę jej bloga od dawna i zawsze wydawała mi się wysoką i większą dziewczyną, a w rzeczywistości to prześliczna, drobna kobietka.

Ale  to nie jedyna taka gafa, na sali było mnóstwo kobiet, z wieloma umawiałyśmy się przez instagrama, ale gdy przyszło co do czego nie było opcji aby się znaleźć - za mało czasu miedzy warsztatami. Dużo kobietek podchodziło, zagadywało, pytało mnie o posty a ja nie zawsze kojarzyłam twarz, dopiero w chwili otrzymania wizytówki albo spojrzenia na identyfikator następowało olśnienie ;)

Ale wracając do przebiegu imprezy... zapisana byłam na dwa warsztaty: paznokciez Indigo i makijaż z Lirene, za Tołpę podziękowałam bo niestety produkty tej marki nigdy nie działały na moją skórę tak jak informuje producent, nie chciałam też odbierać miejsca komuś kto bardzo czekał na spotkanie z ową marką.
Na paznokcie oczywiście się spóźniłam jakieś 5minut gdyż zagadałam się z dziewczyną z Eveline.
W tym czasie ktoś zajął moje miejsce, ale szczerze mówiąc to nawet się cieszę bo wróciłam na salę ze stanowiskami kosmetycznymi i poznałam mnóstwo dziewczyn które jak się okazało też są moimi czytelniczkami :)

Wydawać by się mogło, że 2h to dużo, jednak nie dla takiej gaduły jak ja :) Planowałam odwiedzić więcej stoisk kosmetycznych a w efekcie zajrzałam tylko do punktu Schwarzkopf i Palmer's.

Jeśli chodzi o  Schwarzkopf  to wyspa tej marki niezwykle mnie zainteresowała. Panel włosowy podzielony został na dwie części, w jednej z nich  można było zostać uczesanym przez profesjonalnych fryzjerów (do stylizacji używane zostały produkty serii got2b) z drugiej poddać swoją skórę głowy i włosy celom badawczym. Kusiły mnie oba warianty (zważając na to, że włosy miałam suszone i czesane wiatrem) ale w końcu wybrałam badanie trychologiczne. 
Badanie zdradziło, że moje włosy są grube, gęste a wysyp babyhair znacznie przewyższa normę, niestety im bliżej końcówek, nie było już tak kolorowo. Końcówki są w 1/3 zniszczone i wymagają podcięcia ( efekt ubiegłego ombre). Dodatkowo dowiedziałam się, że skóra mojej głowy jest nie tylko sucha ( jak sądziłam dotychczas) ale i bardzo, ale to bardzo wrażliwa.  





Czekając na badanie poznałam 3 fantastyczne osoby : Sylwię ( KOSMETYCZNIE NAWIEDZONA), Agatkę (AGASTELLA) oraz Agnieszkę ze (SPOSOBY NA PIĘKNE WŁOSY, O KTÓRYCH NIE MIAŁAŚ POJĘCIA) która wykazała się drańskim sprytem niczym "liseł tybetański" i nakręciła mnie podczas naszej rozmowy, w efekcie tego znalazłam się na filmie, jak się później okazało nie był to jedyny film  na który trafiłam, ale ciii... ;)

Stoisko Palmer's
Tutaj  spędziłam naprawdę sporo czasu, konsultantka która zajmowała się prezentacją marki nie tylko informowała o produktach  ale również wykazała się ogromną wiedza na temat poszczególnych składników i wpływu na jakość skóry, ogromnie się cieszę, że nie były to wyuczone regułki a treści które były dostosowane indywidualnie do potrzeb poszczególnej cery. 
Ci którzy mnie znają wiedzą, że borykam się rok - w rok z uczuleniem słonecznym z którym nie każdy filtr +50  jest w stanie sobie poradzić, w efekcie a właściwie afekcie zostają mi malownicze blizny. Został mi polecony olejek  na blizny tej firmy, niestety nie było go już na stoisku, zaproponowano mi więc przesyłkę do domu. Jeśli przyjdzie możecie liczyć na odzew z mojej strony:)






Pierwsza przerwa






Następny panel na który tym razem postanowiłam się nie spóźnić  to warsztaty makijażowe z marką Lirene. Przedstawicielki marki zapoznały nas z nowościami a towarzysząca im wizażystka Anna Orłowska wtajemniczyła nas w tricki związane z makijażem. Makeup opierał się na strobingu i konturowaniu za pomocą m.in. rewolucyjnego podkładu tej firmy o chwytliwej nazwie NO MASK.
Podkład faktycznie prezentował się niezwykle świeżo na twarzy a jednocześnie cechowało go niezłe krycie. Warsztaty przebywały w luźnej  i pełnej śmiechu  atmosferze.  Wizażystka znana mi jak dotąd z prasy i telewizji okazała się niezwykle ciepłą i otwartą osobą. Nawet nie wiem kiedy minęły kolejne dwie godziny.




Kolejna przerwa, tym razem na lunch. Organizatorzy kolejny raz zaplusowali, przygotowali posiłek pod katem wielu wymagań - ciepły, zimny, oraz coś dla łasuchów. Nawet taki wybredny wegetarianin jak ja znalazł tam coś dla siebie ;) Zapomniałam dodać, że przez cały czas trwania imprezy miałyśmy dostęp do kawy, herbaty i oczywiście mineralnej z cytrynką. 






Po przerwie planowałam wybrać się na wykład o tym jak zarabiać na blogu ale z drugiej strony stwierdziłam, że od poznania tajników zarobkowych wolę tak zwyczajnie pogadać z dziewczynami.

Ubolewam, że ze względu na trwające w tym czasie warsztaty nie mogłam wziąć udziału w innych wykładach Tomka czy Marty.



Prelegentami w tym roku byli... 














Postanowiłam ponownie powrócić na największą sale w której znajdowały się stosika partnerów spotkania.Zamierzałam nadrobić zaległości i przyjrzeć się dokładniej pominiętym (ze względu na czas) firmom.


Golden Rose, kosmetyki tej marki znam i stosuje od dawna, nie było w tym nic dziwnego, że to właśnie ich stoisko poszło na pierwszy ogień. Przesympatyczna ekipa, wizażystka z pełnym profesjonalizmem wykonywała make up, natomiast druga  kobietka ( niestety nie zapamiętałam imienia) szybko rozwiewała wszelkie wątpliwości związane ze składem czy nowościami. Dzięki niej otrzymałam cynk odnośnie płynnych, matowych pomadek i dzięki niej jestem już w posiadaniu numeru 03 i 05 :)








Robiło się coraz później, czas pędził nie ubłaganie, wykorzystałam moment, że przy stoisku marki GLOV nie było zbyt wiele blogerek. Tutaj również miałam okazję uzyskać informację na wszelkie nurtujące mnie pytania odnośnie grubości, gęstości czy samej formy użycia i zabezpieczenia przed niszczeniem rękawicy. Zdradzę Wam, że obydwie rękawicę testuję i już niebawem będziecie mogły przeczytać o nich coś więcej :)






Bielenda,
Marka zaskoczyła możliwością przetestowania wszystkich produktów jakie tylko posiadali na swoim stoisku. Najbardziej zainteresowało mnie serum na noc oraz balsam do skóry bardzo suchej i suchej. Panie oczywiście udzielały informacji, następnie rozmowa  o samych produktach zeszła na dalszy plan,wymieniałyśmy się ciekawostkami i trickami z działu pielęgnacji. Przesympatycznie było porozmawiać z nimi o nowościach, składzie kosmetyków i spostrzeżeniach odnośnie blogowania. Na koniec postanowiły zrobić sobie z naszą grupką pamiątkowe selfie :)







Lirene
przyznam szczerze, że to jedyna marka do której nie dotarłam na stoisko. Panel makijażowy rozwiał moje wszelkie wątpliwości, a też nie należę do gatunku osób które stoją w kolejkach aby dostać darmowy produkt. Bardziej interesuję mnie wiedza, możliwość konwersacji i co najważniejsze kontakt z ludźmi :)




Eveline, korzystając z okazji ponownie wróciłam do szafy tej marki. Energia z jaką przedstawicielki opowiadały i podsuwały nowe pomysły na makijaż przerosła moje oczekiwania. Tyle blogerów, tyle pytań a uśmiech nie znikał z ich twarzy przez całą imprezę. Panie kusiły nie tylko kolorówką ale i pielęgnacją którą tak uwielbiam. Peeling kawowy mnie rozbroił, dziękuję jeszcze raz za namówienie mnie na ten produkt :) Oprócz szafy kosmetycznej, firma oferowała makijaż oraz wykonanie 
manicure. To co tam się działo ocierało się o magię, niektóre metamorfozy przyprawiały o szybsze bicie serca !









Indigo, mimo, iż na warsztaty nie zdążyłam, chętnie wróciłam na stoisko marki :) Oczywiście znam ich od dawna, mamy w Lublinie potężną siedzibę tej firmy. Stosuje ich hybrydy jestem również na bieżąco z działem pielęgnacji. Uwielbiam działanie, aromaty oraz grafiki produktów jakie mają w ofercie. Tym razem stoisko jaki przygotowało Indigo, zapierało dech w piersiach. Kwiatowa ściana (niestety) biła wizualnie inne stoiska. Nie było kobietki która nie chciała zrobić sobie zdjęcia (selfie czy samego wystroju) owej kompozycji. Panie - wulkany energii, zachęcały do zdjęć, odpowiadały na pytania, podpowiadały na co zwrócić uwagę robiąc hybrydy, czego unikać. W punkcie stylizacji paznokci można było zaszaleć z manicure, oczywiście kolejka do tego punktu była astralna :) Całość dopełniała szafa pełnowymiarowych produktów z nowościami jak i stałą ofertą sklepu.







Kiedy już kolejka do Labolatorium Pilomax, miała się ku końcowi, stwierdziłam, że wybiorę się na drugie badanie trychologiczne w celu weryfikacji informacji ;) Niestety tak już mam, że "ufam ale sprawdzam podwójnie". Odczekałam swoje parenaście minut i usiadłam na fotel. Spotkała mnie tam miła usługa oraz badanie, może odrobinę mniej szczegółowe w porównaniu do marki Schwarzkopt ale jednak nadal profesjonalne. Konsultantka potwierdziła to co usłyszałam na poprzednim stoisku - włosy grube, liczne, skóra bardzo delikatna z tendencjami do przesuszenia :)



Konferencja powoli dobiegała końca, o godzinie 17. nastąpiło oficjalne zakończenie eventu, podsumowanie imprezy oraz wręczenie nagród za instagramowe konkursy fotograficzne :)
Na koniec czekała nas jeszcze jedna niespodzianka, pamiątkowe zdjęcie na płycie głównej stadionu :)


Jak oceniam II MEET BEAUTY ?
Fenomenalnie ! Dobra lokalizacja, przestronne pomieszczenia, dopracowany każdy szczegół. Wprawdzie parę osób narzekało na niedociągnięcia, kolejki - szczerze ? Kobietki  która z Was lepiej ogarnęłaby grupę 300 osób, ba nie były to zwykłe osoby to niezwykle wymagająca ekipa, rozbrykana i zafiksowana na punkcie urody. 299 kobiet i 1 mężczyzna - którzy chcą być wszędzie i poznać odpowiedz na wszelkie nurtujące pytania. Było doskonale, sprawnie i interesująco. Warsztaty i wykłady dla każdego,wybrednego blogera/vlogera, podobnie firmy współpracujące. 
Nie mogę również zapomnieć o  ludziach, bo mimo trudu i ciężkich przygotowań do tak dużego wydarzenia, MB to także, a raczej własnie ludzie, blogerzy i vlogerzy którzy kolokwialnie pisząc siedzą w tym temacie od dawna, żyją tym i zarażają swoją pasją innych.  
Ideą konferencji jest "nawiązywanie i budowanie relacji między blogerami, a markami BEAUTY, dzielenie się wiedzą, wspólną pasją oraz nowościami w branży". Misja którą II MeetBeauty wypełniło na 100%.

Na koniec kilka pamiątkowych zdjęć z kobietkami które uwielbiam. Obiecywałyśmy sobie, że się spotkamy i się udało :) Poniżej z Monią z (KOBIETA ZMIENNA JEST) i Alą  (ALICJA WITZA MAKE UP)


Na ściance Indigo uwieczniłam spotkanie z dziewczynami które od dawna podglądam w internecie: z Marysią (MAKEMYPLACE), Anią (DZIEWCZYNA Z KWIATKIEM), Izą (JASKÓŁCZE ZIELE), Adą (AVIDA DOLLARS) Klaudią ( I AM A SHE WOLF ). 


Niestety nie udało nam się spotkać z BeautyFields, Elfie'sPlanet oraz ElfNaczi. Było też mnóstwo różnych i niespodziewanych spotkań i nawet nie było opcji na wykonanie fotki,  żałuję też, że nie upolowałam na focie Madziofa, ale cóż... ona wie, że łapki wtedy miałam zajęte i nie w głowie nam było pstrykanie zdjęć :)


Serdecznie dziękuję organizatorom za zaproszenie, za możliwość uczestnictwa i w sumie współtworzenia  tego wydarzenia. Niesamowita i w sumie jedyna taka okazja aby w jednym miejscu spotkać największych (dla mnie) i najbliższych serduchu twórców. Gratuluję sukcesu, stworzenie takiej imprezy  to ogromne wyzwanie któremu bezbłędnie podołaliście ! 

Udział w tej imprezie ogromnie mnie uświadomił i sprawił, że dostrzegłam coś o czym wcześniej nie myślałam, komentarze na blogu i statystyki dotychczas były tylko liczbą, na konferencji poznałam osobiście twarze które stoją za tysiącami liter pozostawianych w odpowiedziach czy mailach. 
Niesamowite uczucie, cóż mogę więcej rzec ?  Już tęsknie za tymi których poznałam, hektolitry radości i bateryjka naładowana do kolejnego spotkania ;)
Nie wiem czy uda mi się zakwalifikować za rok, ale nie ukrywam, jeśli dotychczas zastanawiałyście się czy wysyłać zgłoszenie, informuję - ZGŁASZAJCIE SIĘ ! Tego naprawdę nie można przegapić :)

Oczywiście każda z nas otrzymała torby podarków, ale o tym już innym razem :) 

ŚCISKAM :*

...i pamiętajcie, dystans do siebie najważniejszy :D Puderniczko dzięki za charakteryzację !

______________________________________________
* PS. Zdjęcia w tym poście są  zarówno mojego autorstwa, ale nie ukrywam niektóre z nich zostały też zapożyczone z oficjalnego FB organizatorów  oraz  niektórych dziewczyn podlinkowanych w tym oto wpisie.

** Dajcie znać co myślicie o nowym szablonie, usunęłam też muzykę... Czy są to zmiany na plus ? 
Czytaj dalej »