29.06.2016

POZNAJCIE AZJATYCKI SPOSÓB NA PIĘKNA CERĘ / Dr.G.-B.B. BRIGHT+ / SUPER LIGHT BRIGHTENING BALM SPF 30 PA++


Witajcie Kochane,
Na dzisiejszy wpis czekałyście od dawna, od kiedy  Dr.G. pierwszy raz zagościł u mnie na instagramie posypała się fala pytań odnośnie jego właściwości. Czekałyście ponad miesiąc na ową recenzję, ale same wiecie ile trwają testy. Upał a następnie seria deszczy sprawiły, że przetestowałam go w każdych warunkach nawet tych atmosferycznych. Jak się spisał i czy go polecam, przeczytacie poniżej. Zapraszam na recenzję kultowego, azjatyckiego B.B. od DR.G. 


 

OD PRODUCENTA
Krem BB, którego głównym walorem jest super lekka formuła. Porywająca niedoskonałości, bez zbędnego obciążania. Krem zawiera wyciąg z kwiatów białej Lili, która leczy blizny i walczy z zaczerwienieniem. Wyciąg z zielonego kawioru, bogaty jest w substancje nawilżające oraz regeneruje uszkodzona barierę ochronną naskórka. Przyspiesza odnowę komórek i umożliwia wnikanie do skóry białek i enzymów.


 

WERSJA / TESTOWANY PRODUKT

Dr.G. - B.B. BRIGHT + / SUPER LIGHT BRIGHTENING BALM SPF 30 PA++ / 



OPAKOWANIE
Produkt trafia do nas w sztywnym papierowym pudełeczku. Pudełko oryginalnie zawiera informację w języku koreańskim oraz angielskim. Wielki plus dla dystrybutora,  który pomyślał o naszym kraju i zamieścił na boxie naklejkę z obszerną charakterystyką w języku polskim. 
KREMY BB / BRIGHT+, SUPER LIGHT BRIGHTENING BALM BB/ dr.b/ azjatyckie kosmetyki
W kartoniku znajdujemy upragniony kosmetyk. Piękna srebrna, wręcz lustrzana tubka, totalnie zaskoczyła mnie swoim wyglądem - niezwykle poręczna i solidnie wykonana. Napisy nie ścierają się a samo opakowanie wykonane jest z miłego i mocno giętkiego tworzywa, myślę, że nie będzie żadnego problemu z wydobyciem resztki produktu. Korek jest mocny, dzięki temu mamy możliwość postawić nasz B.B na zakrętce. Tuba zawiera informację w języku koreańskim i angielskim. 





 
SKŁAD
SUPER LIGHT BRIGHTENING BALM w jednej trzeciej składa się z hydrolatu z Gotu kolaWąkrotka azjatycka (czyli Gotu kola) to roślina która często wykorzystywana jest w kosmetologii,  jest źródłem flawonoidów, saponin trójterpenowych, olejków eterycznych i witamin a w tym antyoksydantów wit. A, C i E. Roślinka ta wpływa pozytywnie na kondycję skóry, przedłuża jej młody wygląd a to dzięki zdolności modyfikowania warstwy podskórnej, syntezie elastyny, kolagenu i kwasu hialuronowego, można byłoby wymieniać tak bez końca ale pisząc ogólnie wpływa na gojenie się ran, leczy wypryski, trądzik i przebarwienia. Krem wzbogacony jest o ekstrakt z kwiatów chabra bławatka zawierający liczne sole mineralne i flawonoidy. Bławatek ma właściwości kojące, działa nawilżająco, wygładzająco i rozjaśniająco. Dodatkowo zawiera  ekstrakt z czerwonokrzewu (roibos), cechuje go działanie przeciwbakteryjne i przeciwzapalnie. Stosuje się go głównie w leczeniu trądziku, egzemy a nawet poparzeń słonecznych. Działa przeciwzmarszczkowo- stymuluje produkcję kolagenu i elastyny. Ekstrakt z kwiatów lilii białej o działaniu łagodzącym i nawilżającym, działa też wzmacniająco na naczynka krwionośne, przywraca elastyczność zwiotczałej skórze. Ekstrakt z portulaki pospolitej  to bogactwo aktywnych związków organicznych które są źródłem odżywczych składników, działają głównie przeciwzapalnie, przeciwgrzybicznie a nawet  przeciwbólowo.


ZAPACH
Nienachalny i świeży, pachnie delikatnie, przypomina mi aromatem hipoalergiczne kremów dla dzieci. Bardzo polubiłam jego subtelną woń.

WŁAŚCIWOŚCI
W tej kwestii można się rozpłynąć, producent wprawdzie ociera się w obietnicach o niemożliwość, ale dopiero po dłuższym stosowaniu przekonałam się, że ten B.B. to magia zamknięta w 45ml tubce. 
Krem ma niezwykle przyjemną konsystencję, kremową i niezwykle lekką. Szybko się wchłania i działa jak photoshop. Wtapia się w skórę, pięknie ją odżywia, błyskawicznie wyrównuje strukturę, niweluje wszelkie zaczerwienienia. Skóra staje się mięsista, gęstsza i wygląda zdrowo. Dodatkowo zauważyłam jakby wybielenie blizny, cera zapomniała czym są przebarwienia i zapchane pory.
Jak pewnie już dobrze się orientujecie, moja skóra cierpi na uczulenie słoneczne, więc obowiązkowo stosuję zawsze filtry +50, ten krem zawiera filtr SPF30 PA++ a mimo to, skóra twarzy nie doznała żadnego poparzenia mimo, iż ręce pokryte +50 mocno się zaczerwieniły. Nie wiem jak to działa ale jestem zakochana w tym produkcie !  


WYDAJNOŚĆ
Jest niezwykle wydajny, mała kapka wystarcza na pokrycie całej twarzy. Produkt ma jedwabistą konsystencję łatwo się go rozprowadza. Nakładany dłońmi, pędzlem czy Beauty Blenderem - wymaga podobnej dawki  na pomalowanie całej twarzy.


EFEKT
Krem dla większości z Was może wydać się jasny, dla mnie jest to typowy odcień jasnego beżu, kolorystyka bardziej podchodzi pod neutralne barwy ( na ma wyraźnych tonów brzoskwiniowych, żółtych czy różowych), idealnie zbliżony do Missha 21, coś pomiędzy 110 a 150 Revlonu Colorstay. 

KREMY BB / BRIGHT+, SUPER LIGHT BRIGHTENING BALM BB/ dr.b/ azjatyckie kosmetyki

Jak widać na poniższym zdjęciu kolor jest dla mnie odrobinę za ciemny, ale nie ma się co dziwić cerę mam praktycznie białą. Pomalowałam specjalnie pól twarzy abyście dostrzegli różnicę (widać to szczególnie na brodzie i policzkach). Zdjęcie poniżej robione ogromnym zoomem, jedna warstwa kremu B.B. po 3 h od nałożenia.

Pokochałam właściwości tego B.B. więc nie ma opcji abym z niego zrezygnowała Postanowiłam więc zmienić jego koloryt za pomocą farbki MUR, dzięki temu ciesze się idealnym odcieniem i genialnym efektem na twarzy :)  Dla mnie to co robi ten B.B. można przyrównać do efektu cery dziecka, wygładzona, rozświetlona  i nawet  moja "mysia cera"  wygląda na zdrową i wypoczęta :) 
Dodam tylko,że zdjęcia poniżej robione są po 6 h. od nałożenia jednej warstwy (wersji z farbką), na dworze panowała temp. 36 stopni, żelowy eyeliner Maybellinu wymiękł a B.B. wygląda nadal perfekcyjnie.
PODSUMOWUJĄC
Kremem B.B. BRIGHT + / SUPER LIGHT BRIGHTENING BALM jestem w stanie uzyskać krycie od średniego do pełnego.Jedna warstwa potrafi w zupełności wyrównać wszelkie przebarwienia, blizny i zaczerwienienia. Daję wykończenie niezwykle naturalne, satynowe. Cera wygląda zdrowo, a dzięki efektowi delikatnie odbijającego światło sprawia, że wygląda na wypoczętą i młodszą :)  Nawet przy dwóch warstwach produkt nie jestem w stanie stworzyć nim efektu maski, krem wtapia się w skórę i wygładza ją błyskawicznie. Optycznie zmniejsza widoczność porów, wyrównuje delikatne zmarszczki, nie podkreśla kurzych łapek, płatków nosa czy skóry pod oczami. Zdecydowanie nawilża i kontroluje wydzielanie sebum. Po 12 h dopiero zauważyłam błyszczenie na czubku nosa ( mam skórę suchą). Produkt nie lepi się, zastyga na twarzy a mimo to nie jest wyczuwalny.  Używam go od miesiąca i zauważyłam, że mimo upałów które zawsze sabotują moją cerę (pęcherzyki, przesuszenia) moja skóra wygląda naprawdę dobrze, stała się gęstsza i bardziej napięta, rozszerzone pory wreszcie się obkurczają i powoli przestaje mnie dotyczyć problem wągrów. A do tego ta ochrona przeciwsłoneczna. Dla mnie ten krem to hicior !






CENA / DOSTĘPNOŚĆ

125zł/ 45ml  dostaniecie go w polskim sklepie DR.G.



MOJA OCENA
+ dostępność w Polsce
+ solidne i wygodne opakowanie
+ przyjemny, nienachalny zapach
+ przyjemna konsystencja
+ współpracuje z pędzlami, beautyblenderem i dłońmi ;)
+ piękny satynowy efekt
+ niezwykle trwały, nie lepi się, zastyga a mimo to nie czuć go na twarzy
+ świetnie sprawuje się w upał, kontroluje wydzielanie sebum
+ działa na podrażnionej skórze jak opatrunek
+ zalecza stany zapalne,
+ nie wysusza
+ nie ściera się
+ nie brudzi ubrań
+ bardzo wydajny
+ można mieszać go z innymi produktami ( farbki, podkłady) a nie wpływa to na jego jakość


+/- dostępny tylko w internecie
+/- cena, dla jednych z Was może wydawać się  to sporo, ale zwróćcie uwagę na pojemność i skład i chyba wszystko staje się jasne :)

Dla mnie oczywiście  lepiej byłoby gdyby podkład był o ton jaśniejszy, ale jestem totalnym białasem, więc nie będę narzekała :) Na szczęście doskonale pracuje z farbką, więc nie stwarza to dla mnie żadnych problemów aby dopasować go kolorystycznie :)


Kochane dajcie znać co myślicie o kremach BB i czy używacie tych azjatyckich :) Podoba się Wam taki efekt ? Jestem ciekawa Waszej opinii. 

Ściskam :*
______________________________________________________
Jeśli chcecie przeczytać o innych, miniaturowych wydaniach B.B zapraszam na wpis do Oli.
Czytaj dalej »

19.06.2016

#TAG - MOJA MAKIJAŻOWA HISTORIA

Witajcie Skarby !
Jakiś czas temu  Madzia z bloga MADZIOF.PL  wymyśliła TAG, który powoli zalewa polski internet. Do odpowiedzi na poniższe pytania zostałam zaproszona przez Natalię z bloga ELFNACZIJako, że lubię zadania, szybko podjęłam wyzwanie :) Dzisiaj macie okazję dowiedzie się czegoś nowego na mój temat :)  Zainteresowanych zapraszam na wpis,  będą też nominację :)

 

#TAG - MOJA MAKIJAŻOWA HISTORIA  


1. Czy pamiętasz swój pierwszy kosmetyczny zakup?

Oczywiście! Produktem który kupiłam w pełni świadomie była mascara Maybelline - ciemno granatowa, nie pamiętam niestety jej nazwy, miała klasyczną szczoteczkę w mocno wygięte C, pięknie pogrubiała i podkręcała rzęsy. Nadal do kupienia są jej młodsze siostry, ale tej niestety nie spotkamy już na półkach. Mascarę kupiłam będąc w gimnazjum więc był to 2000 może 2001 rok :)
Oczywiście wcześniej sięgałam sporadycznie po błyszczyki, pomadki ochronne itp. specyfik które dorzucano do Bravo czy Bravo Girl, pamiętam też, że mama zawsze przynosiła mi  toniki, albo olejki z drzewa herbacianego z Oriflame, ale były to produkty za które nigdy nie zapłaciłam, więc są absolutnie po za pytaniem  :) 


2. Opisz swoją najlepszą maskarę. Czy znalazłaś taką, która spełnia Twoje wymagania?

Często komplementujecie i pytacie o moje rzęsy, jest mi miło słyszeć tyle ciepłych i czasem wręcz zawstydzających opinii na ich temat :) Nie ukrywam, moje rzęsy zawsze były gęste, dosyć długi i podkręcone, są za to białe jak śnieg więc daleko im do ideału:) 
Wiele z Was, często piszę " z takimi rzęsami każdy tusz jest ok" i tu Was zaskoczę! Znacznie gorzej jest znaleźć maskarę która, zdoła przedrzeć się przez włoski, chwycić je, dokładnie pokryć a przy tym nie osypywać się i nie rozmazywać w ciągu całego dnia...
Jestem rzęsomaniaczką (trzeba mieć jakieś skrzywienie)kupuję dużo mascar, tuszy droższych i tańszych, nałogowo szukam produktu doskonałego. Często wymieniam szczoteczki, kompletuje je w takiej kombinacji aby jak najlepiej spełniały swoją funkcję :)

Zazwyczaj wybierałam te z Lancome, Maxfactora  czy L'Oreala,- te mascary zawsze dobrze wypadały na moich rzęsach, więc pisząc kolokwialnie - kupowałam je w ciemno. Na jednym ze spotkań bloggerskich w moje dłonie wpadła żółta (wtedy jeszcze) nowość od Eveline, od pierwszego użycia, wiedziałam, że będzie z tego przyjaźń. Porzuciłam droższe wydania na rzecz WONDER SHOW która rozdziela, wydłuża i w zależności od ilości ( jedna lub dwie warstwy) daje wykończenie od naturalnego spektakularnego po mocno teatralne rzęsy :) 


3. Jaki rodzaj krycia preferujesz w podkładzie?
Jak pewnie dobrze się orientujecie, skończyłam studia z zakresu nauk medycznych. Prywatnie interesuję się dermatologią oraz zielarstwem. Wiedza jaką zdobyłam na przestrzeni lat wiele zmieniła w mojej pielęgnacji, a co za tym idzie znacznie polepszyła się moja cera.
Kiedyś sięgałam tylko po podkłady mocno kryjące/zastygające - MAC Prolongwear,Revlon-Colourstay. Obecnie wybieram krycie średnie a nawet lekkie, w gorszę,"babskie" dni sięgam głównie po korektor (ostatnio za sprawą KiciaMakeUp weszłam w posiadanie długo poszukiwanego przeze mnie korektora z Collection <3) i lekki podkład. Jestem właśnie na etapie szukania odpowiednio jasnego korektora i podkładu mineralnego - jest plan aby stosować je w czasie letnim :)



4. Ulubiona marka luksusowa?
Luksus jest pojęciem względnym i dla każdego zaczyna się na innym szczeblu. Gdybym miała wymieniać marki które totalnie wkupują się w mój gust pod względem odzieżowym to oczywiście wspomniałabym o współczesnym Yves Saint Laurent (obecnym Saint Laurent), o cudownych miejskich torbach Alexandra Wanga czy wieczorowych sukniach od Alexandra McQueena. 

Jeśli natomiast chodzi o kosmetyki lubię zapachy Givenchy,Versace również YSL. Wonie przyjemne aczkolwiek nie jest to to co tygryski lubią najbardziej:) Zdecydowanie bardziej gustuje w zapachach tańszych typu CK, Diesla, Escada. 

Jeśli chodzi o kosmetyki pielęgnacyjne dla mnie luksusem nie są drogie opakowania czy wygórowana cena,  wielokrotnie za droga marką nie idą najlepsze zawartości a ogromny marketing a właściwie zwrot reklamy. Często w pojęciu "luksusowy" dostajemy produkt który  niczym nie odbiega od kosmetyków perfumeryjnych. 
Z kolorówką jest różnie,  więc nie chce uogólniać, tym bardziej, że brakuje mi porównania... Miałam w swoim żywocie zaledwie dwa tusze Chanel i  jeden okazał się bublem a drugi wręcz pokochałam :) 


Dla mnie luksus to nie piękne opakowania (chociaż nie ukrywam, przykuwają oko i sprawiają, że serce bije szybciej) a skład. To stosowanie produktów w najczystszej, najwłaściwszej dawce dla naszej cery. Misterna kompozycja która została stworzona wprost proporcjonalnie do naszego zapotrzebowania. Zważając na to, że pracuje w polskiej służbie zdrowia, to nie zarabiam kokosów a mimo to, staram się sięgać po dobre kremy :) Obecnie z takich droższych stosuje Latollie5 i Gaia. Dwie marki które opierają się na naturze i najszlachetniejszych składach. Kremy totalnie zmieniają wygląd skóry, sucha i odwodniona cera aż pije zawarte w nich wartości, a jeszcze gdy połączę  te kremy z masażem szczoteczką Foreo Luna to już całkowity obłęd <3 ale odbiegłam od tematu...

Jeśli chodzi o kolorówkę i droższe marki to oczywiście w dalszym ciągu zbieram się do zakupu nowych produktów Narsa i Kat Von D.

5. Jakie firmy kosmetyczne chcesz wypróbować a jeszcze tego nie zrobiłaś?

No i właściwie na to pytanie powoli zaczęłam odpowiadać w pytaniu  poprzednim :) Nie znam produktów Kat Von D, marzy mi się zakup jej eyelinera, mój obecny jest na wymarciu więc całkiem możliwe że w lipcu zamówię owy produkt ;) Kusi mnie jeszcze paletka cieni sygnowana jej firmą, ale nie wiem czy odważę się na zakup,cena wygórowana a internet pełen jest podróbek, których uwierzcie mi nie warto kupować nawet za 1/3 ceny.
Jeśli chodzi o pielęgnację ogromnie kuszą mnie azjatyckie kosmetyki, produkty z  Dr.G, Mishy, Skin79, ale i kosmetyki z Sadza Soap, Lush-a, Hagi, Dworzysk, Byredo, Zielone Labolatorium czy tak przepięknie wydane Apothecary i Herbivore. 




6. Ulubiona firma drogeryjna?

Hm... będzie ciężko podjąć decyzję, nie mam ulubionej marki drogeryjnej, często sięgam wybiórczo po niektóre produkty, wynika to raczej z braku odcieni, które niestety mocno ograniczają mój makijaż twarzy. Często sięgam po podkłady Ingrid (Ideal Lumi,Ideal Face) w odcieniu kości słoniowej, puder Maybellinu - Afinimatt w odcieniu Classic Ivory,  z drogerii internetowych często wybieram Sleeka (róże, rozświetlacze), Bourjois, MakeUpRevolution czy theBalm.

W pielęgnacji ostatnio polubiłam się z Evree  i Bielendą.


7. Czy nosisz sztuczne rzęsy?
Nie, nigdy nie miałam zagęszczanych ani przyklejanych rzęs, raz próbowałam ale skończyło się to sklejeniem dolnej i górnej powieki, więc porzuciłam ten sposób ozdabiania oka. Zresztą w większości przypadków nie podobają mi się sztuczne rzęsy. Kobietki czasem popadają w paranoję i doklejają sobie gigantyczne wachlarze na co dzień i w afekcie zamiast kusić seksownym spojrzeniem przemieniają się w DragQueen ;/



8. Czy jest makijaż, w którym nie wyszłabyś z domu?

Myślę, że niebieskie powieki i różowe usta to nie jest makijaż dla mnie :) Ogólnie im więcej czasu mija tym, bardziej mój codzienny makijaż staje się okrojony, patrząc wstecz i porównując to jak kiedyś się malowałam -  to teraz mniej na siebie nakładam, szkoda mi cery na mocne makijaże, zazwyczaj ograniczam się do korektora + lekkiego podkładu, rozświetlacza, żelu do brwi, mascary , eyelinera i pomadki :)


9. Jaki kosmetyk jest przez Ciebie najbardziej wielbiony?
Nie podam tu marki ani  ceny, nie będzie tu nic odkrywczego :) Nie wyobrażam sobie dnia bez żelu do mycia twarzy, bez pasty do zębów i jakiegoś nawilżacza w postaci lekkiego balsamu czy kremu. Moja cera jest mega wrażliwa, brak nawilżenia powoduje, zaczerwienienia,  plamki, otarcia więc  bez "ochronki" ani rusz !
Jeśli chodzi o kolorówkę to podkład/korektor i mascara - w sumie niczego więcej nie potrzebuję :)


10. Jak często kupujesz kosmetyki do makijażu? Czy lubisz kupować od czasu do czasu czy wszystko na raz?

W sumie nie ma zasady, potrafię zrobić jednorazowo duże zakupy i mieć z głowy wydatki na miesiąc- dwa, idąc takim trybem zawsze zaopatrzona jestem w podstawy pielęgnacji. Kolorówka? nie pamiętam kiedy mi się skończyła ( pomijając podkład i eyeliner który muszę kupić w lipcu) dawno nie nabyłam niczego z powodu braków, raczej z chęci testów ;)  Często kupuję pojedyncze sztuki np.pomadek, testuje, jeśli okazują się być hitem zamawiam większą ilość





























11. Czy masz „makijażowy budżet” czy kupujesz swobodnie?

Nigdy nie miałam limitu  na makijażowy czy pielęgnacyjny budżet, jestem osobą rozsądnie wydającą gotówkę, ale też nie staram sobie czegoś odmawiać, mam wyszukany gust, rzadko kiedy coś chwyta moje serce, ale jeśli już dochodzi do takiego momentu to wiem, że będzie to dobry wybór. Lubię minimalizm, od jakiegoś czasu dążę do wyzbycia się i odgracenia  pokoju z kosmetyków. Z biegiem czasu, po wielu latach nauki, obserwacji i testów wiem co moja cera docenia,  z czym dobrze współpracuje i zamierzam iść tylko w tą stronę :) Wyznawanie dwóch zasad "jakość a nie ilość" oraz "mniej znaczy więcej", pora wdrążyć to również w kosmetyczne życie :)



12. Czy wykorzystujesz rabaty, kupony, punkty z kart kupując kosmetyki?

Wykorzystuję  głównie  imienne rabaty do sklepów internetowych, ale tylko wtedy gdy planowałam zakup danej rzeczy lub  gdy rabat na kolorówkę jest w rejonach -30, 40%. Często korzystam z opcji 1+1 :) Zawsze zbieram punkty na kartę w perfumeriach, aptekach nic to nie kosztuje a może kiedyś się przydać :)


13. Jaki typ produktu kupujesz najczęściej?

Koleżanki zawsze śmieją się, że najczęściej kupuję wodę, cytrynę i gumy do żucia. Ale w kwestiach kosmetycznych najczęściej są to produkty do podstawowej higieny i pielęgnacji. Żele pod prysznic, balsamy, kremy do rąk ( jeden starcza mi max. na 3-4 dni). Kiedyś były to jeszcze waciki kosmetyczne, teraz duży odsetek z nich zastąpiła rękawica GLOV i gąbeczka Konjac :)


14. Czy jest jakaś firma, której nie możesz znieść?
La Roche Posay, Tołpa - miałam mnóstwo produktów z tej firmy, niestety żaden, podkreślam żaden produkt się u mnie nie sprawdził. LRP mnie uczulało, powodowało liczne zapuchnięcia i zaczerwienienia twarzy, tołpa natomiast zawsze mnie zapychała, słosy stawały się sztywne jak druty, nijak si,ę nie układały a rozczesanie ich było prawdziwą katorgą. 
Pat&Rub  też wypadł marnie, ale nie przekreślam marki ze względu na małą ilość przetestowanych produktów (zaledwie cztery sztuki).


15. Czy unikasz pewnych składników w kosmetykach, takich jak parabeny czy siarczany?
Oczywiście czytam składy, staram się unikać siarczanów, konserwantów "E", sztucznych barwników, np. produktów z parafiną staram się nie nakładać  na twarz czy ramiona. Czasem dostaję mnóstwo upominków od firm czy osób które nie czytają składów, zużywam je wtedy w innym sposób, zresztą to samo robię z bublami :) Jeśli jesteście zainteresowane jakich sposobów używam, dajcie znać a zrobię dla Was  nietypowy post :)


  

16. Czy masz ulubione miejsce gdzie kupujesz kosmetyki do makijażu?
Jeśli chodzi o makijaż kiedyś był to głównie Rossmann, teraz często kupuję na  Kosmetykomania.pl , MintiShop czy Cocolita.pl. Po pielęgnację  sięgam w internecie Skin79, eKobieca lub wybieram się osobiście do SuperPharm oraz do mojego ulubionego sklepiku Organika w którym kupuję dobrodziejstwa z "zachodu" :)


17. Czy lubisz próbować nowych kosmetyków pielęgnacyjnych czy trzymasz się rutyny?
Oczywiście jeśli coś się sprawdzi na mojej kapryśnej i wymagającej cerze to zawsze wracam do produktu, co nie zmienia faktu, ze średnio co 2-opakowania staram się zmieniać produkt aby moja cera nie przywykła do składników zbyt mocno. W tym czasie stosuje nowości, bo uwielbiam testować, jeśli coś się sprawdzi zostaje ze mną, jeśli nie, już nigdy nie trafi do koszyka :)



18. Ulubiona marka do ciała i do kąpieli? 
Yope, Evree, The Secret Story Soap. Moja skóra bardzo lubi te produkty zarówno w wannie jak i zaraz po wyjściu spod prysznica :)


19. Gdybyś mogła kupować kosmetyki tylko z jednej firmy to jaka by to była?
Kolorówka - MAC, pielęgnacja, to ciężki wybór  którąś z tych : Iwostin/ Aven/ Yope


20. Jaka firma według Ciebie ma najlepsze opakowania?
Uwielbiam minimalizm, największe wrażenie robią na mnie opakowania szklane, drewniane, ewentualnie plastikowe ale wykonane z solidnego tworzywa. Rozkoszuję się w opakowaniach M.A.C-A , Inglota, NARS-a ale lubię też trochę ekstrawagancji i szaleństwa z dalekiego wschodu. uwielbiam azjatyckie opakowania z misternie opracowanymi detalami, papierowy vintage theBalm czy Benefitu, rozkoszne bywają też niektóre paletki TooFaced, mnie najbardziej urzekła paleta róży która ąni mi się po nocach :)


21. Jaka celebrytka ma zawsze perfekcyjny makijaż?


W sumie ciężko mi będzie wybrać, nie śledzę celebryckiego świata, więc nie znam wszystkich, ale ze ze świata aktorek zawsze miło patrzy mi się na delikatne urody i dobrze zaakcentowane atuty w makijażach Angeliny Joile, Julian Moore. Doceniam też wizażystów Rihanny czy Kim Kardashian.

22. Czy należysz do jakiejś internetowej, makijażowej społeczności?
Makijażowa społeczność ? Nie, raczej nie ;) Ale czuje się częścią bloggosfery, która wciągnęła mnie totalnie, głównie za sprawą fantastycznych ludzi których miałam okazję poznać osobiście, z którymi spędzam godziny na rozmowach, albo tak zwyczajnie umawiam się na kawę czy piwo :) 
Normalne a zarazem tak wyjątkowe kobietki  bez których ciężko byłoby teraz funkcjonować :) 


23.   5 ulubionych urodowych guru.
Nie lubię określenia guru :) Bo w sumie nie są to moje żadne bożyszcza, to co oglądam na Youtubie też nie zawsze jest równoznaczne z podziwem :D ale kogo doceniam i chętnie oglądam ? Może dzisiaj zdradzę Wam kanały makijażowe do których zaglądam w miarę często :) 

4. KatOsu


24. Czy lubisz produkty wielozadaniowe tak jak stainy do ust i policzków?

Lubię produkty wielowymiarowe,  róż - cień - pomadka, cień - rozświetlacz, cień do powiek i produkt do brwi. Dla osoby podróżującej takiej jak ta, proste rozwiązania są najlepsze :)



kkg 

25. Czy jesteś niezdarna podczas nakładania makijażu?

Zazwyczaj eksplozja następuję w chwili otwierania sypkich produktów, najmnieuj lubię się z pudrem ryżowym i bambusowym, którę  wręcz wybuchają po otwarciu :) zazwyczaj więc otwieram okno i odkręcam wieczko wychylona na parapet, ewentualnie w łazience nad umywalką ;)
Kiedyś standardowo brudziłam powiekę podczas malowania tuszem, teraz zaczynam od dolnej linii rzęs i problem sam się rozwiązał :) 




26. Czy używasz bazy pod makijaż, na oczy?
Na co dzień nie stosuje bazy, jednak kiedy czeka mnie większe wyjście, które wiąże się z perfekcyjnym makeupem przez co najmniej 10 h wtedy wybieram bazę theBalm. Uwielbiam ten produkt, mam  ją od roku i jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Podejrzewam, że gdy się skończy zakupie ponownie. Kiedy maluje powieki, często jako bazę nakładam korektor ewentualnie sięgam po theBalm :)




Uwielbiam !


27. Jak dużo produktów do włosów używasz w typowy dzień?
W typowy dzień stosuje zaledwie mgiełkę zapachową ewentualnie którąś z błyskawicznych odżywek w sprayu GlisKura. Moje włosy je uwielbiają,  nadają im połysk, miękkość i wspaniały aromat :)
Trzy  do czterech  razy w tygodniu myję włosy wtedy standardowo  2 szampony ( Bioxine + drugi na wypłukanie ciepłych refleksów), maska drożdżowa, srebrna płukanka + serum na końce :) Raz w tygodniu olejuję włosy :) 



28. Co pierwsze nakładasz korektor czy podkład?

Korektor, następnie w zależności od potrzeby delikatny lub średnio kryjący podkład :)



29. Czy myślałaś kiedyś nad lekcjami z makijażu?
Myślę, że moje umiejętności zadowalają mnie  i w zupełności wystarczają mi na co dzień :) Ale nie ukrywam, że chętnie wzięłabym udział w kursie albo warsztatach, lubię czerpać wiedzę  w każdej dziedzinie, a warsztaty ze zdolną wizażystką mogły by mocno urozmaicić mój makijaż na większe wyjścia :) Kiedy jeszcze byłam dzieckiem marzyłam o zostaniu projektantem ewentualnie o charakteryzatorstwie, wtedy jeszcze nie wiedziałam jak to się nazywa ale  zawsze marzyła mi się praca w filmach i tworzeniu wizerunku ran postrzałowych ^^ Byłam specyficznym dzieckiem :) 


30. Co kochasz w makijażu?
Chyba, to, że potrafi podkreślić to co w moim typie urody najcenniejsze. Makijaż daje mi nieskończone pole do zabawy, wtedy mam możliwość stać się kimś innym na moment :)



I tak Skarby, dobrnęłyśmy do końca:) Nie wiem ile Was dotrwała do 30stego pytania, dajcie znać ile wytrwałych się uchowało :) Zastanawiam się czy mamy jakieś wspólne cechy :) 
Ciekawa też jestem Waszych "makijażowych historii". Więc jeśli jesteście zainteresowane podkradajcie tag i oczywiście dajcie znać  kiedy same udzielicie odpowiedzi :)  


Ściskam i pozdrawiam Was w to gorące popołudnie :) 

Czytaj dalej »

17.06.2016

NATURALNE I SPRAWNE OLEJOWANIE? SERUM NA KOŃCÓWKI? / VIANEK - ODŻYWCZY OLEJEK DO WŁOSÓW


Witajcie Kochane, 
Dzisiejszy wpis z gatunku Waszych ulubionych, przetestowałam kolejny produkt do pielęgnacji włosów, a co za tym idzie ? Pora na wpis, tym razem pod lupę biorę odżywczy i naturalny olejek m.in. do olejowania włosów. O tym czy się sprawdził, przeczytacie poniżej :)

TESTOWANY

ODŻYWCZY OLEJEK do każdego rodzaju WŁOSÓW firmy VIANEK



OD PRODUCENTA
"Odżywczy olejek, zawierający wyciągi z nagietka lekarskiego, miodunki plamistej i pięciornika gęsiego, przeznaczony do intensywnej pielęgnacji każdego rodzaju włosów. Wspomaga ich odbudowę i wzrost. Połączenie olejów bogatych w witaminy (z pestek moreli, rokitnikowego) oraz masła avocado z lecytyną sojową i witaminą E zapewnia długotrwałe nawilżenie, wygładzenie i połysk. Preparat sprawdza się szczególnie do zabiegu olejowania włosów. Do stosowania również jako serum regenerujące końcówki."


SKŁAD
Glycine Soja Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Coco-Caprylate, Persea Gratissima Butter, Calendula Officinalis Flower Extract, Pulmonaria Officinalis Extract, Potentillae Anserinae Herba Extract, Tocopheryl Acetate, Hippophae Rhamnoides Oil, Lecithin, Parfum.

OPAKOWANIE
Marka stawia na design, tak jak było to w przypadku Sylveco, tak i Vianek  zadbał o najdrobniejsze szczegóły oraz oryginalność. Szata graficzna nawiązuje do folkowych motywów. Wprawdzie daleko mi do fascynacji polskim folklorem ale opakowanie naprawdę mi odpowiada, jest charakterystyczne, czytelne i funkcjonalne. 

Biała,solidna i poręczna butla skrywa 200ml produktu.Opakowanie zaopatrzone jest w wygodną pompkę, która dozuje odpowiednią ilość produktu (na zdjęciu poniżej 1 pompka).


ZAPACH/ KONSYSTENCJA/ BARWA
Zapach mocno mnie zaskoczył, spodziewałam się tłustego typowo oleistego zapachu, po aplikacji pierwszej kropli w pomieszczeniu unosił się intensywny owocowo-słodki aromat. Dla mnie ta woń najbardziej zbliżona jest do aromatu sorbetu ze świeżego arbuza i soczystych nektarynek.
Uderzająca porcja słodkich i orzeźwiających owoców - dla mnie prawdziwy rarytas!
 
Konsystencja  jest totalnie typowa dla olejków, idealne połączenie wodnistości i gęstości. Nie jest tępa, dobrze rozprowadza się po włosach, nałożona na pasma, nie spływa, dosyć dobrze się wchłania.
Barwa typowo "nagietkowa" kolor balansujący na pograniczu słonecznej żółci i pomarańczy. 


SPOSÓB UŻYCIA
Producent informuje o dwóch zastosowaniach tego olejku, pierwsze to olejowanie całych włosów, oraz druga metoda nakładanie go jako serum na rozdwojone końcówki. Oba sposoby przetestowałam, ale oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie znalazła dla niego dodatkowego przeznaczenia :)
Produkt świetnie sprawdza się też na skórze, przynosi ulgę oraz idealne nawilżenie skórze po kąpieli, sama nakładam go na miejsca najbardziej narażone na przesuszenie tzn. dłonie, łokcie, kolana i stopy. Oprócz aplikacji na skórę często używam go z niebieskim szamponem jako "maski"  do wyciągania żółtego pigmentu z włosów ( niebieskie, fioletowe szampony mają właściwości przesuszające więc kiedy połączę je z olejem unikam przesuszenia, a sam zabieg wnikania chłodnego pigmentu jest skuteczniejzy), po 15 minutach spłukuję całość i cieszę się ładnym kolorem :) 

Sposób użycia jest banalny, na lekko wilgotne włosy, aplikujemy właściwą porcję olejku, masujemy, zawijamy ręcznikiem na 30 minuta następnie zmywamy delikatnie szamponem, jako serum regenerujące, delikatnie wcieramy w wilgotne końcówki włosów i nie spłukujemy. 
Jeśli chodzi o skórę, najlepiej aplikować go zaraz po kąpieli, lub ciepłym prysznicu :)

WYDAJNOŚĆ
Zważając na to, że konsystencja viankowego produktu niczym nie różni się od gęstości innych olejków, wydajność jest zbliżona do standardów. Jedna pompka wystarcza mi na zabezpieczenie końcówek, moje długie włosy aby zostały całkowicie pokryte potrzebują ok. 7 pompek. 

CENA/ DOSTĘPNOŚĆ
20,99 zł. / 200 ml 
Olejek można nabyć w większości sklepów zielarskich, jest również dostępny na stronie producenta (Vianek.pl ) oraz MintiShop.

PODSUMOWUJĄC
Dotychczas nie byłam zwolenniczką olejowania włosów, większość olei była dla moich włosów zbyt bogata, mimo iż mam włosy suche po olejowaniu stawały się ciężkie, szorstkie i nijak nie dało się ich ułożyć. Dlatego zawsze stosowałam maski, od czerwca sukcesywnie stosuje odżywczy produkt Vianka, olejek dociąża ale nie przeciąża moich włosów w sposób niezdrowy. Włosy są sprężyste, nawilżone,błyszczące i bardzo miękkie. 
Jako serum sprawdza się równie dobrze, końce sa wygładzone i zdecydowanie mniej podatne na łamliwość. 


MOJA OCENA
+ za cenę
+ za design
+ za wygodne opakowanie
+ nie testowanie na zwierzakach
+ za naturalne składniki, zioła z ekologicznych upraw
+ za kompozycje zapachowe bez alergenów
+ za konsystencje
+ za spełnienie obietnic producenta
+ za wielowymiarowe zastosowanie
+ za wydajność

- pompka niekiedy jest ciężka do naciśnięcia


Olejek, zdecydowanie zaprzyjaźnił się z moimi farbowanymi włosami oraz wrażliwą skórą. Jeśli lubicie naturalne produkty to szczerze zachęcam Was do spróbowania :)  21 zł to nie duża cena jak na taką pojemność i szerokie spektrum zastosowania :)

Ściskam ;*
Czytaj dalej »

04.06.2016

PROMIENNA CERA NA LATO ? / HIGHLIGHTING PALETTE - "SOLSTICE" OD SLEEK MAKEUP

Witajcie Kochani, 
Za oknem temperatura  powoli dobija 30stu stopni, jest to więc idealna pora  aby przerzucić się z ciężkich makijaży, mocnego konturowania na rzecz delikatniejszego i lżejszego makeupu. W lecie, kiedy żar leje się z nieba ograniczam swój makijaż do minimum. Zazwyczaj sięgam po azjatyckie kremy BB (z SPF+50), ulubioną mascarę i eyeliner. Jak już dobrze wiecie moja cera nie opala się, cierpi na silne uczulenie słoneczne, więc aby twarz nie wyglądała płasko, zawsze używam mocnego rozświetlacza. Przetestowałam już dziesiątki produktów zarówno tych tańszych drogeryjnych jak i również droższych dostępnych w Sephorze, Douglasie czy Macu. Dotychczas nie znalazłam produktu który zarówno odpowiadałby mi kolorystycznie i jednocześnie stwarzał niewiarygodną taflę.
Nie dawno w moje ręce wpadła kasetka rozświetlaczy marki Sleek, o tym jak się spisała przeczytacie poniżej. Zapraszam na wpis.

Sleek Makeup - HIGHLIGHTING PALETTE - wersja "SOLSTICE



TESTOWANE/ WERSJA
Sleek Makeup - HIGHLIGHTING PALETTE - wersja "SOLSTICE"Sleek Makeup - HIGHLIGHTING PALETTE - wersja "SOLSTICE






SKŁAD
Sleek Makeup - HIGHLIGHTING PALETTE - wersja "SOLSTICE

 
OPAKOWANIE
Produkt trafia do nas w tekturowym, czarnym pudełeczku. Kartonik zawiera liczne informację m.in. charakterystykę, zastosowanie oraz skład. Wszystko utrzymane jest w estetyce marki. 

Sleek Makeup - HIGHLIGHTING PALETTE - wersja "SOLSTICEMagia następuję dopiero  w chwili otarcia przezroczystego zabezpieczenia. Oczom ukazuje się przepiękna złota paleta. Kasetka wykonana jest z mocnego i solidnego plastiku. Efekt lustrzany prezentuje się niezwykłe ekskluzywnie, absolutnie nie proporcjonalnie do ceny.
Sleek Makeup - HIGHLIGHTING PALETTE - wersja "SOLSTICESleek Makeup - HIGHLIGHTING PALETTE - wersja "SOLSTICE 
SPECYFIKA
Producent umieścił w złotej kasetce cztery cienie :

  •  1 - kremowy (ECLIPTIC)
  •  1 - pudrowy (SUBSOLAR)
  •  2 - wypiekane  (HEMISPHERE,EQUINOX )

Sleek Makeup - HIGHLIGHTING PALETTE - wersja "SOLSTICE

Sleek Makeup - HIGHLIGHTING PALETTE - wersja "SOLSTICE

PIGMENTACJA

ECLIPTIC - ( najciemniejszy) umiejscowiony w lewym górnym rogu.  Kremowa wersja- jedyna w tej paletce. Odcień sprawia wrażenie niezwykle ciemnego, ale zaraz po nałożeniu  wydobywają się z niego subtelne, brzoskwiniowe nuty, dla mnie ten kolor jest zbyt intensywny, ale używam go często jako róż lub na podkreślenie łuku kupidyna (podkreśla usta ale wtapia się w ich naturalną pigmentację). Moja mama ( posiadaczka skóry opalającej się na złociste toffi) prezentuje się w nim obłędnie. Efekt jaki możemy nim uzyskać jest zdumiewający, przyrównać go można do mokrej, zdrowej skóry. Przepiękny ! 

Sleek Makeup - HIGHLIGHTING PALETTE - wersja "SOLSTICE
SUBSOLAR (najjaśniejszy) umieszczony w lewym dolnym roku. Pudrowa konsystencja niezwykle przypomina kultową już Marry Lou. Na szczęście odcień jest bardziej uniwersalny od produktu theBalm. Podświetlenie wpada zdecydowanie bardziej w beżowe i neutralne tony. Idealnie nadaję się do podkreślenia kącika oka, łuku kupidyna, nosa  czy samych kości policzkowych. tworzy bardzo naturalny  efekt, widoczny ale nienachalny. Skóra od razu wygląda na zdrowszą i wypoczętą. Można go stopniować bez obawy, że dojdzie do zbrylenia.

HEMISPHERE ( najchłodniejszy) jeden z wypiekanych rozświetlaczy. Wiem, że wiele z Was obawia się zakupów owej paletki w obawie, że fiolet będzie totalnie gryzł się z Waszą karnacją, nie ukrywam, chłodne tony mocno wybijają się zaraz po nałożeniu. Fiołkowa poświata widoczna jest dosyć intensywnie, ale bez obaw, przekonacie się poniżej, że intensywny barwnik  wtapia się w skórę nadając jedynie ultra delikatny odcień. Nawet jeśli Wasza karnacja  nienalezy do gatunku chłodnych spokojnie możecie go mieszać z Subsolarem czy drugim wypiekanym Equinoxem  i stopniować taflę od bardzo chłodnej po ciepłe i wielowymiarowe tony :) Dla mnie to mistrz rozświetlenia, dzięki niemu, wiem,że będę w stanie kiedyś wykorzystać inne produkty do scrobingu, które zalegają w szafie ze względu na złe dobranie kolorystyczne. 

Sleek Makeup - HIGHLIGHTING PALETTE - wersja "SOLSTICE
EQUINOX (neutralny) drugi  i ostatni wypiekany produkt z tej paletki. Kolor mogę spokojnie przyrównać do wspominanej już wcześniej MarryLou.  Odcień ma w sobie jednak łagodniejsze tony , które  bardziej odbijają taflą niż jak sama Marry podbarwioną poświatą. Barwa niezwykle szlachetna, szampańska. Gwarantuję, że sprawdzi się u 90% polek na jaśniejszej karnacji bardziej bedzie opalizować w stronę brzoskwini na ciemniejszej w stronę złota. Nie są to jednak typowo ciepłe tony, na mojej białej skórze prezentują się bardzo dobrze . 
Tafla zdumiewająca ! Cudownie prezentuje się na twarzy jak i obojczykach czy dekolcie, uzyskamy nim prawdziwy PRO STROBE LOOK!



TRWAŁOŚĆ
Tak prezentują się zaraz po nałożeniu:
...a tak 5 godzin po  nałożeniu, wybaczcie, że  nie robię Wam zdjęcia po 12h, ale jestem dosyć aktywną osobą i nie mam możliwości przebywania w domu przez tak długi czas.







DODATKOWE
W palecie znajdziecie również poręczne lusterko oraz pędzelek. O ile lusterko ma przyjemny wymiar i w zupełności wystarcza do wykonania letniego makijażu o tyle pędzelek nie zrobił na mnie pozytywnego wrażenia. Jest dosyć sztywny, włosie jest twarde  przez co nabiera zbyt dużą ilość pyłku, niestety nie transportuje go zbyt wiele na naszą twarz czy skórę ciała. Ciężko nim precyzyjnie manewrować, dlatego też zrezygnowałam z  niego na korzyść 105 z Zoevy. 
Sleek Makeup - HIGHLIGHTING PALETTE - wersja "SOLSTICE
Sleek Makeup - HIGHLIGHTING PALETTE - wersja "SOLSTICE



CENA / DOSTĘPNOŚĆ
Paletkę możecie nabyć tutaj ♥, moja pochodzi, ze sklepu  KosmetykoMANIA.pl
Jej cena to 44,90zł / 9 g. 

 
MOJA OCENA
+ za wykonanie ( twardy plastik, solidne opakowanie, lusterko)
+ za unikalne zestawienie kolorystyczne
+ za konsystencje
+ za brak brokatowych drobinek
+ za trwałość
+ za wielowymiarowość i uniwersalność ( 3 produkty łączymy ze sobą, bez konsekwencji zbrylenia, za możliwość stosowania ich zarówno na ciało jak i twarz, sprawdzają się zarówno jako rozświetlacze, cienie czy róże)
+ za cenę

+/-  lustrzane opakowanie lubi  " zbierać" wszystkie odciski, ale niestety  jest to cena jaką ponosimy za  piękny wygląd :)

- za sztywne włosie pędzelka

Sleek Makeup - HIGHLIGHTING PALETTE - wersja "SOLSTICE
PODSUMOWUJĄC
Jak widzicie ta piękna paletka zawiera w sobie same skarby, cienie są miękkie, plastyczne, cudownie współpracują z pędzlem, rewelacyjnie prezentują się na twarzy, utrzymują się długo na skórze i to bez osypek czy drobinek przemieszczających się po całej twarzy. Początkowo zakochałam się w niej ze względu na design, nie sądziłam, że może być jeszcze lepiej, paletka stała się moim ulubieńcem, na chwilę obecną inne produkty rozświetlające zasilają komodę, a ja nie wyobrażam sobie letniego makijażu bez mojej SOLSTICE. Jeśli będziecie miały okazję, albo nadal się zastanawiacie, to szczerze polecam, za cenę ok. 45 zł dostajecie 4 naprawdę wydajne produkty które prezentują się na skórze znacznie lepiej niż kultowa Marry.

Niektóre z Was miały już okazję zobaczyć na Snapchacie jak prezentuję się na twarzy, jeśli będziecie chciały, napiszcie, postaram się wrzucić Wam zdjęcie do poniedziałku :) 

Dajcie znać czy znałyście tą paletkę i oczywiście czy stosujecie rozświetlacze :)

Ściskam :*
Czytaj dalej »

26.05.2016

HITY I KITY ? CZYLI KTÓRE MATOWE POMADKI WARTO KUPIĆ / GOLDEN ROSE- L.O.N.G.S.T.A.Y LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF

Witajcie Skarby !
Wiele z Was nałogowo poszukuje matowych produktów do ust, spora część wie, że posiadam małą kolekcję popularnych i jakże poszukiwanych ostatnimi czasy matowych, płynnych pomadek z Golden Rose. Postanowiłam przygotować dla Was recenzję sześciu kolorów które wpadły w moje ręce. Czy wszystkie warte są zakupu ?  O tym dowiecie się poniżej...



TESTOWANE
LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSETym razem do testów użyłam sześciu płynnych pomadek z Golden Rose. Seria L.O.N.G.S.T.A.Y LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF



OD PRODUCENTA
"Pomadka w płynie gwarantuje perfekcyjne, pełne pokrycie ust matowym kolorem przez wiele godzin, bez uczucia przesuszenia i lepkości. Lekka formuła wzbogacona w witaminę E i olej z awokado sprawia, że usta stają się niezwykle nawilżone i gładkie. Elastyczny aplikator i kremowa konsystencja zapewniają wygodne rozprowadzanie produktu. Po aplikacji należy odczekać chwilę, aby uniknąć rozmazania.
Produkt łatwo można zmyć przy pomocy dwufazowego płynu do demakijażu."



SKŁAD
LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE
Isododecane, trimethylsiloxysilicate dimethicone, polybutene, petrolatum, cyclohexasiloxane, kaolin, cera alba, silica dimethyl silylate, disteardimonium hectorite, aroma, propylene carbonate, glyceryl behenate/eicosadioate, persea gratissima oil, tocopheryl acetate, cyclopentasiloxane, benzyl alcohol, may contain, mica, ci 77891, ci 77491, ci 77492, ci 77499, ci 45410, ci 45380, ci 17200, ci 15850, ci 12085, ci 73360, ci 16035, ci 42090, ci 77742, ci 75470, ci 19140, ci 15985, ci 47005, tin oxid



OPAKOWANIE
Nie wiem jak Wy ale uwielbiam opakowania tej firmy. Marka mocno inspiruje się MACiem, (zresztą nie ona jedna, pierwszym pozytywnym, polskim "zgapiaczem" był Inglot) Dla mnie ten minimalizm to najwyższy poziom estetyki i klasy, ale pomijając już moje odczucia i wracając do tematu...
Pomadki zapakowane są w tekturowe, czarne kartoniki z charakterystycznym, białym fontem. W środku znajdujemy upragniony kosmetyk. Twórcy postawili na solidny plastik oraz nadruk nie do zdarcia. Pomadka ma klasyczna wielkość, dobrze leży w dłoni.

LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE
 
ZAPACH
Spodziewałam się chemicznego aromatu a ku mojemu zaskoczeniu, pomadka pachnie słodko, waniliowo.

APLIKATOR
To mała i płaska pacynka, posiada niewielkie włochate wykończenie. Całość osadzona jest na przezroczystym, grubym i solidnym bagnecie. Aplikator zbiera dosyć dużo produktu, więc polecam aplikację samej pomadki od środka ust i dopiero następnie rozprowadzanie go po obrzeżach warg. Aplikator mimo sporych gabarytów należy do tych precyzyjnych, potrafi  całkiem nieźle obrysować kontur. Maluje się nim całkiem przyjemnie.

KONSYSTENCJA/ ZASTYGANIE/ ŚCIĄGNIECIE
Dosyć mokra, lejąca. Zdecydowanie płynniejsza niż matowa wersja Bourjois, najbardziej przypomina mi matowe pomadki ze Sleeka. Wymaga precyzyjnego nakładania bo lubi się rozlewać, ale nałożona raz nie wymaga poprawek.
Pomadka zasycha bardzo szybko, pełne zastygnięcie następuje po kilkunastu sekundach. L.O.N.G.S.T.A.Y nie ściąga ust, nie odczujecie przy jej użytkowaniu nieprzyjemnego napięcia. Nie czuć jej na ustach, w sumie często zapominam, że noszę w danej chwili jakiś kolor. Delikatne podsuszenie następuje dopiero  po  6-7 godzinach od nałożenia.

PIGMENTACJA
To niezaprzeczalny plus! Pigmentacja powala na łopatki wiele płynnych produktów, dla mnie jest to mocny konkurent dla BOURJOIS - ROUGE EDITION VELVET.Wystarczy jedno pociągnięcie aby doświadczyć 100% pokrycia kolorem. 

Zresztą zobaczcie same, jak prezentują się na ustach poszczególne kolory i czy ich kolorystyka na wargach mocno odbiega od koloru w opakowaniu. 

  • NUMER 03 - BRUDNY, ZGASZONY RÓŻ
LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE Pierwsze skojarzenie ? Kolor na pograniczu popularnej 8 i 10 z serii matowych pomadek w kredce ewentualnie  nawiązanie do 02 z pomadek VELVET MATTE
Przyjemny, chłodny i raczej mocno zgaszony róż z nutką tonów fioletowych. Pomadka posiada niewielkie, naprawdę totalnie zmielone i bardzo subtelne drobinki, Usta sprawiają wrażenie matowych, ale nie jest to typowy płaski efektTrójka zastyga dłużej - około minutki, pozostawia wargi delikatnie lepkie i odżywione.
LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE 03


  • NUMER 04 - KORALOWO - TRUSKAWKOWY

LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE 05Niezwykle wiosenny i energetyczny kolor, nieoczywiste i mocno oryginalne wydanie  czerwieni, odcień sorbetu truskawkowego z nutą koralu. Zaskakujące jest to,że pomadka z pozoru zawierająca ciepłe tony jest tak naprawdę neutralna. Polecam zarówno do ciepłych jak i chłodnych typów karnacji.
Pomadka zastyga bardzo szybko, ładnie wtapia się w skórę, naprawdę ciężka do starcia ! 
LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE 04 

  • NUMER 05 - NAJCIEMNIEJSZA, BURGUNDOWO - JAGODOWA

LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE 05Kolor który pokochałam od pierwszego użycia, wyrazisty, intensywny wrecz magnetyczny! Barwa o jaką trudno w drogeryjnych szafach, podobne kolory znajdziemy tylko w  NYX  lub MACu. Dobrze prezentuje się zarówno u blondynek jak i brunetek. 
Jeśli chodzi o właściwości jest to chyba jedna z najbardziej "leistych" w tej serii. Pomadka jest dosyć rzadka, przy nałożeniu wymaga sporej precyzji, pigmentacja jest świetna, ale ze względu na wodnisty charakter, mam wrażenie,że kolor nakłada się nie równo, wymaga niekiedy poprawki. 
Ściera się najszybciej ze wszystkich odcieni (być może, jest to spowodowane wyrazistym kolorytem i sporym kontrastem między barwą wyjściową ust a odcieniem 05). 
LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE




  • 07 - MALINOWA

LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSENiestety odcień totalnie trudny do uchwycenia na zdjęciach. Kolor maliny z domieszką fuksji. Dosyć oryginalny i nie agresywny. Najtrafniej ujęty został w swatchach na ręce, więc jeśli zamierzacie go kupić odsyłam do zdjęcia na koniec wpisu. Siódemka tak jak i numer dwa posiada w swojej konsystencji delikatne drobinki, przypominają one bardziej drobno zmielony pyłek niż  nachalne brokaciki jakie często producenci umieszczają w błyszczykach. 
Trwałość jest bardzo dobra, pomadka ściera się bardzo powoli  i najczęściej schodzi dopiero w kontakcie z oleistą  substancją (jedzenie, dwufazówka).
LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE



  • 08 - RÓŻOWA NEONÓWKA

LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSEKolor który tak bardzo jest sprzeczny z moją naturą, że zaryzykowałam z jego zakupem - totalnie sztuczny, neonowy róż. Porażający, krzyczy swoim ostrym pigmentem.  Zdjęcie na ustach nie oddaję jego prawdziwej intensywności polecam spojrzeć na swatche poniżej (na ręce). 
Jeśli chodzi o trwałość to utrzymuję się bardzo długo na ustach, zastyga fenomenalnie szybko, nie spływa, aplikuje się go precyzyjnie i przyjemnie. Trudny do zmycia !
LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE



  • 10 - "TRUPIA", "TOPIELICA" ? 

LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSEInspirowana Kylie Jenner... Najbardziej pożądana ze wszystkich Longstay, kolor najczęściej wykupowany z wysp Golden Rose. Bloggerki oszalały na jej punkcie...
Wygląda w opakowaniu mdło i nijako a mimo to wkupiła się w łaski i wdarła w moje serducho. Unikatowa barwa, obłędna konsystencja i szybko zastygająca formuła sprawiły, że to własnie 10 najczęściej trafia na moje usta. 
Ściera się powoli, nie podkreśla suchych skórek, obłędnie prezentuje się z grafitowym czy burgundowym smoky. 





 

Pomadki w zestawieniu:
LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE



 


DEMAKIJAŻ
Trudna sprawa. Pigment mocno wnika w usta i trzyma się niezwykle dobrze. Sprawdzają się głównie produkty tłuste, dwufazówki czy olej kokosowy.  Trzeba mocno nasączyć wacik i chwilę przytrzymać - jedyna opcja na zmycie ;)


DOSTĘPNOŚĆ / CENA
Pomadki możecie dostać m.in. na stronie porducenta GR oraz wyspach tej marki. Cena jednej pomadki to 19,90zł/ 5,5ml.. 





 


 MOJA OCENA

+ za opakowanie ( solidne, dopracowane, nie ścieralne)
+ za wygodny kształt 
+ za solidny aplikator ( gruby, precyzyjny)
+ za spełnienie obietnic producenta
+ za nie wysuszanie ust
+ za jakość
+ za trwałość
+ za pigmentację 
+ za cenę 

+/ - stanowczo za mało kolorów ! chciałoby się mieć ich więcej :)

- słaby "ogranicznik" przez co aplikator ma tendencję do nabierania zbyt dużej ilości produktu

PODSUMOWANIE 
Nie pokładałam zbyt wielkich nadziei w pomadkach w płynie. Nie sądziłam,że znajdą się kosmetyki które dorównają a nawet przebiją jakością moje ukochane BOURJOIS - ROUGE EDITION VELVET. Longstay okazały się dla mnie strzałem w dziesiątkę, zamierzam nabyć jeszcze dwa kolory z tej serii, nadal jednak waham się po który odcień czerwieni powinnam sięgnąć :) 



Zastanawiam się czy stosujecie produkty Golden Rose, macie doświadczenie z pomadkami o matowym wykończeniu ? Może chcecie podzielić się swoim ulubieńcem ? Dajcie znać czy spodobał się Wam któryś z prezentowanych przeze mnie kolorów:) 

Ściskam :*
________________________________
PS. Pamiętacie o konkursie na FB ?
Czytaj dalej »